Sztuka - lek na niepokój
Inne, Podróże, Psychologia na co dzień

Sztuka – lek na niepokój

Dzisiaj, w atmosferze zagrożenia potrzebny jest spokój. Opanowanie i rozwaga. Dlatego oglądam i porządkuję zdjęcia, z mojej podróży do Nowego Jorku. Zdjęcia, które zrobiłam w The Metropolitan Museum of Art i Museum of Modern Art. Wybieram obrazy, które relaksują. Pomagają przywrócić wewnętrzny spokój.

Claude Monet

Spokój - sztuka

Giverny to tytuł obrazu, ale również nazwa małej miejscowości we Francji. Tutaj malarz przeprowadził się po śmierci żony.

  • W małej miejscowości we Francji znalazł spokój.
  • Dom z ogrodem inspirował, jednego z najważniejszych przedstawicieli impresjonizmu do twórczości.
  • Sztalugi ustawione wśród kolorowych kwiatów pozwalały zapomnieć.
  • Uciec przed depresją.
  • Próbuję wyobrazić sobie to miejsce i piękno przyrody.
  • Zamyślonego malarza, pochłoniętego pracą. Śpiew ptaków, albo wyzwalającą ciszę.

W grudniu 1926 roku zmarł na raka płuc. Claude Monet jest pochowany obok miejscowego kościoła. W domu, w którym mieszkał do końca, jest muzeum poświęcone artyście.

Chciałabym zobaczyć to miejsce.

Pablo Picasso

Spokój - sztuka

Pipe Rack and Still life on a Table. Można przetłumaczyć: Stojak na fajki i martwa natura na stole.

To jeden z serii obrazów na zamówienie właściciela dworu w Brooklynie. Hamilton Easter Field, amerykański malarz, krytyk i mecenas sztuki chciał, aby dzieła Picassa ozdobiły jego bibliotekę. Zbliżając się bardzo blisko do obrazu, albo powiększając zdjęcie, można zauważyć symboliczne odniesienia:

  • W prawym górnym rogu do Damy Kameliowej – Alexandre Dumas.
  • W prawym dolnym rogu, inicjały zamawiającego.
  • W lewym górnym rogu, stojak na fajki

Lubię miejsca, w których mieszkają książki. Przed oczyma widzę bibliotekę, w dworku na Brooklynie. Tutaj spotykali się malarze, aby omówić szczegóły zamówienia. Wokół były książki. Przypuszczalnie ogromne regały, pełne wówczas ważnych tytułów.

Książki dają spokój.

Georges Pierre Seurat

Spokój - sztuka

Evening, Honfleur. Artysta namalował w małym mieście portowym, obecnie we Francji.

  • Zastosował nowatorską technikę kropkowania – neoimpresjonizm.
  • Nakładane obok siebie drobne plamki wypełniają cały obraz.
  • Czyste, nasycone barwy różnie się błyszczą, w zależności od kąta padania światła.
  • Widzenie się zmienia wraz z oddalaniem się od obrazu. Efekt doskonały.
  • Kropki w moich oczach zlewają się tworząc nieuchwytną przestrzeń.

Georges Pierre Seurat rysował od zawsze. Wiedział, że chce zostać malarzem. Podczas studiów w Akademii Sztuk Pięknych w Paryżu wiele czasu spędzał w bibliotece. Czytał mistrzów słowa. Wędrował po muzeach i studiował wielkich impresjonistów.

Patrzę, uśmiecham się do siebie i czuję spokój.

Camille Pissarro

Spokój - sztuka

The Garden of the Tuileries on a Winter Afternoon – Ogród Tuileries w
zimowe popołudnie.

  • Artysta wynajął mieszkanie w Paryżu.
  • Z pewnością nieprzypadkowo to, a nie inne.
  • Widok zainspirował malarza do serii obrazów.
  • Mógł obserwować ludzi i przyrodę, zmieniającą barwy w zależności od pory dnia i roku.
  • Naprzeciwko widział ogrody Tuileries, a po lewej stronie Luwr.

Eleganckie panie, uwięzione w gorsetach spacerują wśród drzew.

Dzisiaj, pisząc zmieniłam myśli. Zostałam w domu, aby nie stwarzać zagrożenia sobie i innym. Nie sprawdzałam wielokrotnie, liczby osób zarażonych wirusem.

Dla mnie sztuka okazała się skutecznym lekiem, na wzrastający niepokój.

Może Tobie również pomoże?

The Metropolitan Museum of Art
Podróże

The Metropolitan Museum of Art – ubrane w obrazy

Znałam menu. Vincent Van Gogh, Edgar Degas, Claude Monet, Pablo Picasso, Amedeo Modigliani, Henri Matisse i inni. Olśniewająca kolekcja. Sale pełne znakomitych obrazów. Kilka godzin zadumy i refleksji. Uczta dla mojej duszy. Smakowity podwieczorek był zaskakującą niespodzianką. Malarstwo można oglądać. To było oczywiste. Nie wiedziałam, że można się również ubierać, w tak fascynujące dzieła sztuki.

The Metropolitan Museum of Art 

The Metropolitan Museum of Art

W skrócie the Met.

  • Zbiera, konserwuje i prezentuje znaczące dzieła sztuki, ze wszystkich czasów i kultur.
  • Ma trzy lokalizacje.
  • Główny gmach znajduje się przy Piątej Alei, Nowego Jorku
  • Muzeum obchodzi w tym roku 150. lecie istnienia.
  • W ramach świętowania, oprócz stałych ekspozycji są czasowe, przeróżne wystawy. Częściowo prezenty dla muzeum.

W dolnej części głównego gmachu jest Instytut Kostiumów. Kolekcjonuje i konserwuje elementy garderoby. Tysiące przedmiotów od XV wieku do współczesności.

Tutaj czekał na mnie wyśmienity podwieczorek.

„In Pursuit of Fashion: The Sandy Schreier Collection”

The Metropolitan Museum of Art - Instytut Kostiumów

Obecnie okolicznościową wystawę prezentuje Sandy Schreier. Historyk mody i kolekcjonerka, która przez pół wieku zgromadziła jedną z największych, prywatnych kolekcji mody w USA. M.in. odzież damską, akcesoria garderoby i ilustracje modowe.

The Metropolitan Museum of Art - Instytut Kostiumów

Weszłam do kameralnego, doskonale oświetlonego pomieszczaniu. Pełnego dźwięków przyciszonej, nastrojowej muzyki. Manekiny wysokości modelek stały najczęściej w grupach, zwrócone twarzą do siebie. Dla mnie nieobecne. Dystyngowane i unikalnie eleganckie. Niepowtarzalne.

The Metropolitan Museum of Art - Instytut Kostiumów

Zmysłowo ubrane. Najczęściej zgodnie z haute couture. Luksusowym krawiectwem, tworzącym ubrania dla konkretnego klienta. Z najlepszych materiałów. Jedwabiu, aksamitu, skóry, bajecznej koronki…

Modele kolekcji, w większości uszyto ręcznie.

Moda jako sztuka

The Metropolitan Museum of Art - Instytut Kostiumów

W obrazy można się ubierać. Kogoś na to stać. Dla kogoś jest to bardzo ważne.

Pojedynczy egzemplarz zatrzymuje czas, epokę i przeszłość. Misterna praca artystów. Pojedyncze cekiny przyszyte ręcznie do „lejącej” tkaniny, tworzą pejzaż. Niczym obraz, który w zmieniającym się świetle wywołuje różne emocje.

Nie wierzę własnym oczom. Podchodzę najbliżej jak to tylko możliwe, do zmysłowej tuniki. Tańczące kwiaty namalowane ręcznie, na jedwabnej, złocistej sukience przechylają w różne strony!

 Wiatr, światło, czy moje emocje?

Wspaniały podwieczorek i radosne smakowanie sztuki w modzie!

Central Park
Podróże

Central Park – spełnione marzenie

Słuchając Johna Lennona próbowaliśmy wyobrazić sobie to miejsce. Daleki i wolny świat. Niedostępny w szarej Polsce lat 70. Puszka coli z Pewexu była namiastką snu o Nowym Jorku. Budziła niezrozumiały dzisiaj zachwyt i radość. Obiecaliśmy sobie, że kiedyś to zrobimy. Wypijemy colę i zapalimy marlboro w Central Parku. Spełniłam marzenie moje i mojego Brata.

Central Park – park o niewyobrażalnej wielkości

Central Park

Trudno poznać, to zaczarowane miejsce podczas jednego spaceru. Założony w latach 50. XIX wieku, Miejski Park, w centrum Manhattanu jest prostokątem o długości około 4 kilometrów i szerokości 800 metrów. Zajmuje powierzchnię 341 ha.

Prawdziwy raj dla biegaczy! Najdłuższa trasa wynosi 10 kilometrów.

Byłam tam dwukrotnie, odkrywając nowe tajemnice tego miejsca.

Strawberry Fields

Central Park - Strawberry Fields

To ogród – pomnik pamięci, jednego z Beatlesów, Johna Lennona. Nazwa pochodzi od piosenki „Strawberry Fields Forever”, którą napisał brytyjski piosenkarz i autor tekstów. Tuż obok, za granicami parku stoi dom, w którym mieszkał John Lennon. Przed jego wejściem w 1980 roku, szalony fan zastrzelił Johna Lennona.

W centralnym miejscu truskawkowego pola jest kolorowa mozaika, w kształcie koła, a w środku jedno słowo: Imagine – wyobraź sobie. Tytuł znanej piosenki Lennona.

Z moim Bratem często nuciliśmy Imagine… Modlitwa o lepszy świat budziła w nas gigantyczne emocje.

Central Park – zadziwiająca przyroda

Central Park
Bow Bridge
Central Park - Reservoir Jacqueline Kennedy Onassis.
Reservoir Jacqueline Kennedy Onassis.

Uśpione o tej porze roku łąki są ogromne. Nie mogłam ogarnąć ich w całości wzrokiem.

  • W styczniu i lutym jest tutaj najmniej turystów, dlatego mogą odpocząć w samotności.
  • Podobnie drzewa przeróżnych gatunków, starannie zadbane czekają na wiosnę.
  • W pagórkowatej przestrzeni parku znajduję znaczne przewyższenia. Liczne skały różnorodnych, form zachęcają do małej wspinaczki.
  • Wędrując wśród łąk, drzew idę skalnymi schodami. Wijąca się droga prowadzi mnie do jednego z największych tutaj jezior: Reservoir Jacqueline Kennedy Onassis.
  • Mijam fontanny, ozdobne mostki i pałacyki. Place zabaw, boiska, alejki do jazdy konnej…i ogród zoologiczny.
  • Podchodzą do mnie, na wyciągnięcie ręki wiewiórki, również czarne. Nie wiedziałam, że takie istnieją.

Central Park na początku był terenem kamieniołomów granitu i bagien. Pozostawiono odkryte skały. Teren wysuszono. Genialni architekci zachowali naturalność terenu i dziki krajobraz. Uczyli to miejsce szczególnym. Dlatego wiele kręconych tutaj filmów, nie oddaje rzeczywistej magii i czaru tego miejsca. Trzeba zobaczyć i zachwycić się…

Spełniłam wielkie marzenie. Moje i mojego Brata.

Harry Poterr
Podróże

Harry Potter – granice wyobraźni?

Niedawno poznałam Londyn i napisałam: Londyn bez stereotypów

Zwiedzanie Studia Filmowego – Warner Bros. To był jeden z ostatnich punktów programu, szkolnych warsztatów językowych.

„Tutaj kręcono filmy o Harrym Potterze. Najważniejsze miejsce naszej wycieczki!” – wykrzyknęły z entuzjazmem moje uczennice.

Cóż, nie podzielałam ich radości. Literatura fantasy – to nie dla mnie!

Tak myślałam, aż do chwili gdy zobaczyłam…

Warner Bros – Harry Potter

Harry Potter

Tutaj przez kilka lat aktorzy mieszkali, uczyli się i dorastali.

Zobaczyłam i oniemiałam. Spoglądały na mnie ogromne postacie świata magii! Zadziwiały i zapraszały do wejścia. Wzrokiem ogarniałam wszystkie dzieci. Byłam nie mniej podekscytowana, niż one.

Po wejściu każdy uczestnik otrzymał paszport. Poznanie siedmiu stacji  wycieczki, pieczętowaliśmy pamiątkowym stemplem. Ciekawa graficznie książeczka, krótko opisuje najważniejsze miejsca z życia Czarodzieja.

Z paszportem w ręku zaczęłam swoją przygodę.

W gigantycznym holu nad moją głową pojawił się smok. Przerażajce, magiczne stworzenie, przypominało skrzydlatego gada. Zionęło ogniem.

  • A może poddawało mnie próbie?
  • Przekonywało, że jestem we właściwym miejscu?

Każde zło można udomowić, ale najpierw trzeba poznać magiczny świat fantazji. Przekroczyć bramy Hagwartu i zrozumieć Harrego Pottera.

Przez dwie godziny byłam w Szkole Magii i Czarodziejstwa. Gdzieś w Szkocji, w zamku, w Hagwardzie.

To zbyt mało, aby w pełni poczuć magię tego zadziwiającego miejsca.

Realistyczne elementy fimowej scenografii: stroje, meble i bibeloty przeniosły mnie w inny świat.

Skoro tu jestem to znaczy, że mam zdolności magiczne. Podobnie jak inni studenci:))

Przez siedem lat naszej nauki wszystko się może wydarzyć!

Zakazany las – Harry Potter

Harry Potter

Stary i rozległy. Jest blisko Hagwartu. Kryje sekrety i liczne niebezpieczeństwa dla ludzi. Dlatego studenci nie maja tu wstępu. Mogą jedynie udać się tutaj, na lekcję pod opieką profesora.

Jestem nauczycielem, dlatego teraz wcielam sie w postać profesora Hagwartu. Tak jak każdego dnia uczę i wychowuję. Jak odróżniać dobro od zła? Dlaczego kłamstwo utrudnia i komplikuje życie? Dlaczego warto zawsze się uczyć?

Magia, czy rzeczywistość?

Hagwart

Hagwart - Harry Potter

Bajeczną makietę uczelni czarowników oglądałam, przy akompaniamencie pięknej muzyki. Wyglądała jak prawdziwy zamek. Byłam wzruszona do łez.

Jestem zafascynowana wyobraźnią autorki Harrego Pottera.

Dawna nauczycielka języka angielskiego, Joanne Rowling, a właściwie Murray wymyśliła inną rzeczywistość, z niebywałym polotem.

Każdy kto znajdzie się w tym magicznym miejscu, dołączy do grona fanów Czarodzieja, bez względu na wiek!

Oglądałam w telewizji pierwszy spacer człowieka na Księżycu. Mój tata krzyknął: to niebywałe! Czy istnieją granice ludzkiej wyobrażni?

Podobnie zareagowałam trzymając w ręku, po raz pierwszy w życiu, komórkę. Była wielkości cegły.

Ludzka wyobraźnia, poparta wiedzą i nauką stworzyła sztuczną inteligencję.

Dzisiaj trudno wyobrazić sobie granice wyobraźni człowieka.

Przyszłości rodzi wiele pytań. Wielu odpowiedzi nie znamy.

Dlatego teraz zabieram sie do czytania Harrego Pottera!

Potem może uda się znaleźć, choćby jedną odpowiedź?

Podróże

Londyn bez stereotypów

W Londynie jest nieustająca mgła i deszcz. Każdy mężczyzna jest wysoki i szczupły. Brytyjczyk jest nieczuły i chłodny. Nie ma poczucia humoru. Uległam stereotypom. Rzeczywistość okazała się odmienna. We wrześniu pierwszy raz zobaczyłam

Słoneczny Londyn

Londyn - Natural History Museum
Natural History Museum
Londyn - Tower of London
Tower of London

W stolicy Anglii i Wielkiej Brytanii spędziłam kilka dni z uczniami Ogólnokształcącej Szkoły Baletowej z Poznania. Podczas warsztatów językowych nocowaliśmy u rodzin angielskich. Dlatego nauka języka była naturalna, oparta na codziennej konwersacji.

Słońce i wysoka temperatura zachęcały do zwiedzania zabytków, wcześniej poznanych podczas szkolnych zajęć:

Londyn - Buckingham Palace
Buckingham Palace
  • W Buckingham Palace poczułam się wyróżniona. Byłam w apartamentach rodziny królewskiej. Szkoda, że królowa wyjechała wówczas na wakacje.
  • W gotyckich murach Westminster Abbey oczyma wyobraźni widziałam koronację monarchów angielskich.
  • Tower of London wcześniej oglądałam na zdjęciach i filmach. W rzeczywistości jest większy, bardziej dostojny i monumentalny. Również bardziej krwawy, niż myślałam. Przekonała mnie o tym np. Brama Zdrajców na której wieszano głowy donosicieli.
  • London Eye z daleka wyglądał jak ogromna karuzela, w której zawsze miałam problemy zdrowotne. Wystraszyłam się i chciałam zrezygnować. W ocenie sytuacji uległam stereotypom!. Klimatyzowana, pasażerska kapsuła poruszała się bardzo wolno. Pozwalało to na zabieranie i wysadzanie turystów bez zatrzymywania. Półgodzinny pełen obrót na tle przejrzystego nieba był doskonałą formą zwiedzania miasta.

Londyński mężczyzna

Londyn -
The Globe Theatre

Wcale nie musi być wysoki i szczupły, jak sadziłam. Bywa dojrzałym panem. Czasem dziarskim staruszkiem.

Panowie i Panie z pokolenia 70+ stanowili zdecydowaną większość obsługi Muzeum Szekspira w Londynie. Tuż obok, w The Globe Theatre było tak samo. Obsługa widowni – Panie i Panowie najstarszego pokolenia uprzejmnie prosili nas o zajęcie miejsc. Wcześniej interesująco i z nieukrywaną dumą opowiadali o swoim teatrze.

  • The Globe Theatre powstał 420 lat temu.
  • W sali w kształcie okręgu, mieściło się 3000 osób. Teraz podobnie jak w przeszłości, są miejsca tańsze – stojące i droższe – siedzące.
  • W teatrze, w którym dach podpierany kolumnami jest tylko nad sceną, wystawiano premiery Williama Szekspira i innych twórców.
  • Obejrzeliśmy na stojąco przedstawienie „Wesołe kumoszki z Windsoru”. Komedia Szekspira zainteresowała nawet najmłodszych. Były owacje i gromki śmiech!

Czas cofnął sie o godzinę. Na ulicach lewa strona zamieniła się z prawą!

Spotkanie z Londynem było moją wielką przygodą. Uczyłam się wraz z dziećmi języka angielskiego. Poznałam mało znaną mi historię Anglii. Nadal uzupełniam zaległości. Odkryłam piękny, dostojny Londyn. Pozbyłam się stereotypów, które zniekształcały i upraszczały moje wyobrażenie o angielskiej rzeczywistości.

Może z jednym wyjątkiem…Chleb w Londynie był dla mnie niejadalny.

Pilotem warsztatów językowych była pani Zofia Charłampowicz-Jabłońska – HELLO .

Widzieliście Londyn? Jeśli nie, to gorąco zachęcam!

Via ferraty Czechy
Podróże

Żelazne drogi – Czechy

Witając Děčín w Czechach, po jednej stronie Łaby zobaczyłam dostojny zamek. Po przeciwnej, piaskowe wzniesienie. Pasterska Ściana o wysokości 278 metrów n.p.m. przyciągnęła mój wzrok. Na jej zachodniej ścianie są via ferraty. Wówczas jeszcze nie wiedziałam, dlaczego jedna z jej 16. dróg nazywa się adrenalina. Przyjechałam tutaj, aby pochodzić po górach i powspinać się żelaznymi drogami.

Byłam w  

doskonałym towarzystwie

Via-ferraty Czechy

Zachorowali na góry, powiedzmy dawno temu.

  • Niektórzy poznali się w Akademickim Klubie Górskim „Halny”, który  działa przy Politechnice Poznańskiej, od 45. lat.
  • Inni dołączyli, ponieważ chodzenie po górach bardzo ich kręci. Najlepiej odpoczywają w ruchu.
  • Podobnie jak ja, przeszli Orlą Perć w Tatrach Wysokich.
  • Chcieli poznać via ferraty, albo zdobyć kolejną, dotąd nieodkrytą.
  • Najmłodszy był Maciej. Przesympatyczny, wysportowany student Akademii Ekonomicznej w Poznaniu. Po via ferratach, które jak mówił dopiero poznał, poruszał się znakomicie. Podczas krótkich postojów, wspierając się o zabezpieczenia, bez problemu robił innym zdjęcia.

Miałam wrażenie, że wszyscy znamy się od dawna.

Ludzie gór są naturalni i prawdziwi.

Wyjazd zorganizował

via ferraty - Pasterska Ściana - Czechy

Mój kolega ze studiów, na Politechnice Poznańskiej. Mirek zakochała się w górach w dzieciństwie, w Sanoku. Potem były Tatry i profesjonalna wspinaczka. Obecnie dwa razy w tygodniu, systematycznie ćwiczy na ściance wspinaczkowej. Jest bardzo aktywny fizycznie.

Już pierwszego dnia, obserwując jego wspinaczkę, nazywałam Mirka Człowiekiem Pająkiem. Szczupły, wysoki przemieszczał się po skale, tak jakby była ziemią, jego naturalnym podłożem. Z lekkością, bez wysiłku pokonywała pajęczynę elementów

Via ferraty

Via ferraty - Czechy

Są żelaznymi drogami, które poznałam w Dolomitach Włoskich.

Wówczas napisałam:

oraz

Były drabinki, klamry i stalowa lina asekuracyjna.

Via ferraty wymagają sprzętu wspinaczkowego. Kask chroni głowę przed spadającymi odłamkami skał. Uprząż założona na biodra i uda umożliwia przymocowanie się, za pomocą karabinków lonży, do liny asekuracyjnej ściany wspinaczkowej.

Pierwszego dnia na rozgrzewkę, jak powiedział Mirek zaliczyliśmy „lajtowe” ferraty – Vrabinec.

Rozgorączkowana szłam do góry. Czułam coraz więcej energii i ogromną radość.

Trzeciego dnia miało być trochę trudniej.

Via ferraty – Adrenalina

via ferraty Pasterska Ściana Czechy

Z bliska Pasterska Ściana wyglądała imponująco. Dwa pierwsze odcinki pokonałam bez większych kłopotów. Tuż obok mnie była ciepła i serdeczna Małgosia, zapalona wspinaczką od dawna. Pomimo długiej przerwy mknęła po skałach, jak kozica. Czułam się bezpiecznie. Nie wiedziałam, że najtrudniejsze przede mną.

Do dalszej wspinaczki moje niewielkie doświadczenie nie wystarczyło. Nie potrafiłam utrzymać równowagi. Odpadłam i zawisłam na zabezpieczających lonżach. Poobijana, z pomocą sympatycznego, doświadczonego wspinaczką Włodka, zeszłam na nieodległy trawers.

Przerażona oglądałam, jak ten trudny odcinek pokonują inni. Bałam się, ale musiałam pokonać siebie.

  • Wówczas pojawił się Jan Strebl. Najpierw wszedł, asekurując dodatkową liną InaStreblova.
  • Zszedł i zrobił to samo ze mną. Jan szedł przede mną i pokazywał mi kolejne kroki.
  • Uspakajał ciepłym, głębokim spojrzeniem. Wydawało mi się, że wchodził tyłem do skały. Nie wiem jak to możliwe.
  • Za mną był Mirek. Człowiek Pająk przekazywał mi techniczne wskazówki.
  • Z dołu mobilizowały mnie głosy mojej, wspaniałej ekipy. Włodka, Małgosi, Andrzeja Stęsika, profesjonalnego wspinacza. Magda dobrze! Na lewo i do przodu! Dasz radę! Już niedaleko! Widać szczyt!

Takie przewieszenie skały pokonywałam po raz pierwszy w życiu. Dzięki pomocy i wsparciu, doszłam do szczytu.

Ogromny wysiłek. Totalna koncentracja, a potem niedowierzanie.

Zrobiłam to! Dzięki Wam.

Piękne Czechy

Brama Pravicak - Czeska Szwajcaria

Tylko 382 kilometry od Poznania zobaczyliśmy malowniczą Czeską Szwajcarię. Krainę zachwycających krajobrazów. Niesamowite formy skalne. Iglice, baszty, pionowe i płaskie ściany o najróżniejszych formach. Jeden dzień spędziliśmy w Hrensko i okolicy. Płynęliśmy łodziami w skalnych, malowniczych wąwozach. Oglądaliśmy największy skalny most w Europie, Bramę Prawczicką

Mirek powiedział, że następnym razem będzie lepiej. Zalecił systematyczne pompki. Kolejny wyjazd w listopadzie.

Zdarłam kolana i obiłam żebro. To bez znaczenia. Jestem bardzo szczęśliwa!

Dziękuję Mojej Wspaniałej Ekipie za doskonały, wspólny czas.

Poznaliście żelazne drogi?

Gwarantują wysoki poziom ADRENALINY!

Ciekawi ludzie, Podróże

U Beksińskiego w Sanoku

Zdzisław Beksiński intryguje mnie od wielu lat. Rok temu wystawa Beksiński Nieznany. przyjechała do mnie, do Poznania. Wówczas postanowiłam zobaczyć rodzinne miasto artysty. Udało mi się spełnić jedno z największych marzeń!

Przejechałam pół Polski, aby poznać Sanok. Miasto od kilku pokoleń związane z rodziną Zdzisława Beksińskiego. Chciałam zobaczyć miejsca w których żył, bywał, spacerował i tworzył pierwsze swoje obrazy. Chciałam lepiej poczuć i zrozumieć Jego twórczość. I spełniło się niedawno…

Sanok powitałam wczesnym rankiem. Po całonocnej podróży marzyłam o kawie. Z kubkiem w ręku, szłam kierowana niebieskimi strzałkami Szlaku Beksińskich. Poprowadziły mnie

Do Zamku Królewskiego

Zdzisław Beksiński - Muzeum Historyczne w Zamku Królewskim w Sanoku

Położonego na wzgórzu, nad stromym zboczem, u którego podnóża widać Potok Płowiecki, uchodzący do Sanu. Na dziedzińcu jeszcze nie było zwiedzających. Zostało trochę czasu do otwarcia muzeum. Dlatego z przyjemnością wędrowałam trasą turystyczną wokół zamku.

Z tarasu widokowego oglądam przytulony do drzew, wijący się San. W oddali, wyraźnie zarysowane grzbiety gór.

W zamku o średniowiecznej historii, obecnie jest Muzeum Historyczne. któremu Zdzisław Beksiński, zgodnie z testamentem ofiarował swoje prace. Dlatego tutaj znajduje się

Galeria Beksińskiego

Zdzisław Beksiński - galeria w Muzeum Historycznym w Zamku Królewskim w Sanoku

Jestem tu, nareszcie się spełniło! Uśmiechałam się do siebie. Byłam prawdziwie szczęśliwa

  • Oglądałam fotografie z lat 50.
  • Rzeźby, szkice, rysunki i grafikę.
  • Obrazy malowane na szkle.
  • Zgromadzona w kilku salach bogata kolekcja zadziwiła mnie różnorodnością form.
  • Wzruszona oglądałam wiernie odtworzoną pracownię warszawską artysty. Czułam się wyróżniona, obcując z prywatnością Mistrza.
  • W kolejnej sali podziwiałam prace okresu fantastyki. Intrygująca symbolika sprawiła, że odpłynęłam na dłuższy czas.

Na najniższym poziomie muzeum spotkałam twórców Fundacji Beksiński. Państwo Janusz i Ewa Boryccy serdecznie zaprosili mnie na Wystawę Multimedialną – VR.

  • Założyłam specjalne okulary i przez 7 minut świat obrazów Beksińskiego ożywił się i był wokół mnie, na wyciagnięcie ręki.
  • W zadziwieniu obracałam głowę i próbowałam jak najwięcej zobaczyć i usłyszeć.
  • Był również pokaz obrazów w technice 3D i prezentacja prac na 20. metrowym ekranie.

Wystawie towarzyszyła muzyka, którą skomponował Marcin Barycki.

Na Cmentarzu Centralnym u Beksińskich

Zdzisław Beksiński jest pochowany w Sanoku, wraz z najbliższymi

Niebieskie strzałki szlaku Beksińskich, po krótkim spacerze ze Starówki doprowadzają mnie do Cmentarza Centralnego w Sanoku.

Na grobowcu rodzinnym nie ma imion, dat, zdjęć i tytułów. Jakie to ma znaczenie po śmierci? – pomyślałam w zadumie.

Zawsze byli razem, również po śmierci.

  • Zdzisław Beksiński i jego żona Zofia,
  • syn Tomasz Beksiński – dziennikarz muzyczny i tłumacz języka angielskiego,
  • ojciec Stanisław – inżynier geometra i mierniczy,
  • matka Stanisława – nauczycielka,
  • dziadek Władysław Beksiński – inżynier architekt miejski,
  • babcia Helena – działaczka społeczna.

Zdzisław Beksiński nad Sanem

Zdzisław Beksiński lubił tworzyć nad Sanem

Dawnym wiszącym mostem w Sanoku przeszłam na prawy brzeg Sanu Zwiedziłam skansen. Najbogatsze muzeum etnograficzne w Polsce. Precyzyjnie odrestaurowane domostwa, różnych narodowości, które zamieszkiwały okoliczne tereny, przeniosły mnie w odległą przeszłość.

Na urokliwym Galicyjskim Rynku w kawiarni – z tamtych czasów – poznałam dwie starsze panie. Blisko 90. letnie, niezwykle eleganckie, koleżanki licealne Mistrza.

  • Zdzisław lubił spacerować brzegiem Sanu.
  • Wtedy było tu wszystko porośnięte wysoką trawą.
  • Często widziałam go samego, potem z rodziną.
  • Nad brzegiem rzeki rozkładał sztalugi i tworzył

– z przyjemnością, piękną polszczyzną opowiadały emerytowane nauczycielki.

Dlatego poszłam dalej szlakiem spacerów artysty.

Widziałam szkołę, którą ukończył i miejsca w których lubił bywać. Poznałam Sanok. Oczyma wyobraźni poczułam urok i klimat miasta w którym (z przerwami), mieszkał do 1977 roku.

Zaskakująca, czasem przerażająca twórczość Zdzisława Beksińskiego porusza moje najgłębsze pokłady emocji. Widzę przed oczyma obrazy: brzeg Sanu, Zamek Królewski, Starówkę…

Teraz jeszcze lepiej odczytam symbole ukryte w dziełach Mistrza.

Poznaliście Sanok?

Czy lubicie twórczość Zdzisława Beksińskiego?

1 2
Privacy Settings
We use cookies to enhance your experience while using our website. If you are using our Services via a browser you can restrict, block or remove cookies through your web browser settings. We also use content and scripts from third parties that may use tracking technologies. You can selectively provide your consent below to allow such third party embeds. For complete information about the cookies we use, data we collect and how we process them, please check our Privacy Policy
Youtube
Consent to display content from Youtube
Vimeo
Consent to display content from Vimeo
Google Maps
Consent to display content from Google
Spotify
Consent to display content from Spotify
Sound Cloud
Consent to display content from Sound