Dziedziniec Pałacu Królewskiego. Madryt

Odważyć się na szczęście. Madryt

Po głowie krąży mnóstwo wątpliwości. Trzeba podjąć decyzję, albo nadal marzyć i planować. Może w nieskończoność? Asertywnie mówię NIE. Dam radę. Jadę solo do Madrytu. Zrealizować jedno z moich marzeń. Sen o obrazach najwybitniejszych malarzy.

Strach

Nad chmurami.

Z niedowierzaniem czytam wiadomość mailową o zakupionym bilecie na samolot. Kupuję przewodnik i mapę. W Internecie przygotowuję szczegóły mojego pobytu. Obawiam się wielu rzeczy.

  • Słabej znajomości języka angielskiego. W aplikacji Duolingo systematycznie ćwiczę. Przypominam sobie zwroty i słówka. Ciągle mam wrażenie, że to zbyt mało.
  • Nie wiedziałam, że w Madrycie mieszka o koło dwa razy tyle osób co w Warszawie. Ogromne miasto. Czy ja się tam nie pogubię?
  • Słucham wskazówek córek, o tym jak zachować się na lotnisku. Byłam na Ławicy i Okęciu. Nigdy w dużym mieście. Czy ogarnę gigantyczne lotnisko w Madrycie?

Madryt Atocha

Dworzec Atocha. Madryt

Mój samolot ląduje na terminalu pierwszym. Są jeszcze trzy inne. Zachwycona lotem nad chmurami, docieram do wyjścia. Tuż obok, po prawej stronie czeka na mnie autobus wahadłowy Exprés Aeropuerto. Kursuje całą dobę, z lotniska na dworzec kolejowy i z powrotem. Idealne połączenie dla nowicjuszy.
Wysiadłam obok dworca kolejowego Atocha. Przecieram oczy ze zdziwienia.

  • Prawdziwe arcydzieło architektury, wybudowane w 1851 roku.
  • Wewnątrz starej części jest ogród botaniczny. Bogata roślinność. Palmy i sadzawki z żółwiami.

Dworzec Atocha położony jest blisko centrum Madrytu. Włączam mapę Google i idę ulicami do

Hostelu La Fontana

W klimatycznej, starej kamienicy potwierdzam swój pobyt.

  • W recepcji wita mnie uśmiechnięty chłopak. Mówię, a on mnie rozumie.
  • Uspokojenie. Odblokowałam się i mówię po angielsku.
  • Jestem zadziwiona sobą.

Potem już wszystko dzieje się na niesamowitych obrotach. Jest bardzo gorąco. Krótki prysznic. Koniecznie woda. Mam trzy dni. W biegu realizuję swoje marzenia.

Muzeum Prado

Muzeum Prado. Madryt

Klasycystyczny budynek z XVIII wieku. Przy wejściach patrzę na pomniki najwybitniejszych malarzy hiszpańskich: Velazqueza oraz Goyi.

Ogromne przestrzenie. Monumentalne wnętrza. Biorę plan i z długopisem w ręku oglądam obrazy:

  • El Greco, Diego Velazquez, Francisco Goya
  • Caravaggio, Luca Giordano
  • Hieronim Bosch, Hans Memling, Pieter Bruegel, Peter Paul Rubens, Anton van Dyck.
  • i inni.

Muzeum Reina Sofia

Muzeum Królowe Zofii. Madryt

Muzeum Królowej Zofii znajduje się w XVIII wiecznym budynku szpitala, który połączono z nowoczesną architekturą. Na wyższych piętrach zachwycam się obrazami: Pabla Picassa, Salvadora Dalego, Joana Miro i innych. Nigdzie nie można robić zdjęć. Szczególnie strzeżona jest Guernica Pabla Picassa.

Muzeum Thyssen – Bornemisza

Muzeum Thyssen - Bornemisza

Muzeum sztuki w Pałacu de Villahermosa prezentuje kolekcję obrazów barona Heinricha Thyssen-Bornemisza i jego syna Hansa Heinricha Thyssen-Bornemisza.

Tutaj wpadam w euforię. Są wszyscy, o których czytałam latami. Zbierałam pocztówki i albumy, w czasach bez Internetu. Paul Gauguin, Camille Pissarro, Vincent van Gogh, Auguste Renoir, Edgar Degas, Pablo Picasso, Salvador Dali, Henri Matisse, Amedeo Modigliani, Henri de Toulouse Lautrec, Edvard Munch, Marc Chagall i inni.

Podekscytowana tracę poczucie czasu. Jestem bardzo szczęśliwa.

Odpoczynek

Mercado San Miguel

Czas pomiędzy muzeami spędzam w przepięknych, zabytkowych ogrodach: Parku Retino, Królewskim Ogrodzie Botanicznym i innych. Wśród rzeźb, fontann i kamiennych ławek kwitną magnolie. Zachwycam się zadbaną ekspozycją kwiatów, ziół i drzew.

SMS od córki przypomina mi, że muszę jeść. Mam przysłać zdjęcie. Gdzie i co zjadłam. Dlatego idę do Mercado San Miguel. Na zabytkowym targu jem małe kanapki – tapasy, z owocami morza. Przepyszne.

Czas wracać do Poznania. Ostatnie wyzwanie. Wylot z Madrytu. Przechodzę przez odprawę. Nie mogę znaleźć bramki dla mojego lotu. Nie wiedziałam, że jeszcze nie jest wyświetlona. Kręcę się w kółko i już ktoś z uśmiechem próbuje mi pomóc. Po chwili pojawia się informacja: Poznan C40. Oddech. Już wszystko jasne.
Dwa i pół tysiąca kilometrów pokonałam w trzy godziny. Bilet w obie strony kosztował tyle, co podróż lepszym pociągiem do Warszawy. Noclegi za jeden dzień, to około 160 złotych, razem z przyzwoitym śniadaniem.

Wszelkie moje obawy były bezpodstawne.

  • Wystarczająco porozumiewam się w języku angielskim. Raz awaryjnie, podczas przemiłej rozmowy z hiszpanką korzystałam z translatora.
  • Dotarłam we wszystkie planowane miejsca. Mapa Google sprawdziła się doskonale.

Pokonałam strach. Zrealizowałam swoje marzenie.
Gotowi na szczęście?

Dziękuję,
podpis

Newsletter