W długiej kolejce po masło. Stan Wojenny

W moim otoczeniu, plotkowano, że coś się wydarzy. Jednak, nikt niczego, nie był pewien. Wyobraź sobie. Nie ma Internetu. Czasopism innych, niż dopuszczone, przez  komunistyczne władze. Dostęp do informacji jest bardzo utrudniony. Wieczorami, słucham polskojęzycznej sekcji, Radia Wolna Europa. Było to radio zagraniczne, najczęściej słuchane w Polsce, poprzedniego ustroju. Słyszę szum i  pulsowanie dźwięku. Stacja jest zagłuszana. Dlatego siadam, bardzo blisko odbiornika. Urywane słowa, tworzą zdania, opisujące sytuację, ówczesnej Polski.

Stan Wojenny

12 grudnia 1981 roku byłam w Warszawie. Spotkaliśmy się w redakcji czasopisma „Politechnik”. Przypuszczalnie, były to ostatnie redakcyjne obrady w starym, 1981 roku.

122

Rankiem 13 grudnia, w państwowej telewizji, nie było ulubionego przez dzieci „Teleranka”. Pojawił się Wojciech Jaruzelski. W jednej osobieI sekretarz Komitetu Centralnego Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. Premier i minister obrony narodowej.

Jaruzelski-Stan-Wojenny

Ogłosił Stan Wojenny

  • Miał przywrócić porządek publiczny. Informował o tym, oficjalny organ władzy. Wojskowa Rada Ocalenia Narodowego.
  • Administrację Państwa, przejęło wojsko. Po fali strajków, Sierpnia 1980, coraz więcej było ludzi, niepoprawnych politycznie. Tworzyła się opozycja.
  • Stan Wojenny, według rządzących, miał zapobiec nasilaniu się, dalszych niepokojów społecznych.

13 grudnia w Warszawie

stan wojenny 2

Było zimno. Spadł śnieg. Na ulicach stały czołgi. Pojazdy opancerzone i wozy bojowe.

  • Ograniczono swobodę przemieszczania się, dlatego zamiejscowi, w pośpiechu opuszczali stolicę.
  • W stronę Dworca Centralnego, kierowało się tysiące ludzi. Próbowali dojść do peronów.
  • Napierający tłum, popychał mnie w kierunku, pociągu do Poznania. Wejście drzwiami było niemożliwe. Dlatego znajomi, wepchnęli mnie, a potem mój bagaż, przez okno na korytarz pociągu.

Strach

Warszawa, 08.11.1982 r. Dwie kolejki po s³odycze pod sklepem "Wedla". Ta dla uprzywilejowanych (z prawej strony) jest d³u¿sza od tej zwyk³ej. amw PAP/CAF/Edmund Uchymiak

Byłam przerażona. Późnym wieczorem, wróciłam do domu. W drzwiach przywitała mnie, moja mama. Była bardzo zdenerwowana. Krzyknęła. Dziecko. Wojna.

  • Wprowadzono godzinę milicyjną. Początkowo od 19.00, później od 22.00, do  6.00. Potem od 23.00 – 5.00. W trakcie godziny milicyjnej nie kursowały taksówki. Wieczorne kursy autobusów były odwołane. Nie mogłam wychodzić z domu. Czułam brak wolności.
  • Obowiązywał zakaz opuszczania stałego miejsca pobytu. Na przejazd do innego miasta trzeba było zdobyć, stosowne pozwolenie.
  • zablokowano, cywilne połączenia telefoniczne. Potem w słuchawce, nieznany  głos informował: rozmowa kontrolowana, rozmowa kontrolowana…. W nagłych przypadkach, nie można było wezwać pogotowia. Z tego powodu zmarło wiele osób. Mama mojej przyjaciółki, zachorowała na zapalenie płuc. Pomoc dotarła zbyt późno. Zmarła.
  • Brakowało jedzenia. Dlatego wprowadzono kartki na żywność. Przez pewien czas, również na buty. Stojąc w długiej kolejce, mogłam kupić np. na jedną kartkę, kostkę masła. Czasem, po kilku godzinach stania, luksusowy wówczas towar, kończył się tuż przede mną.Tworzyły się tzw. komitety kolejkowe. Zdyscyplinowani „stacze”, byli niebywale cierpliwi. Czasem tworzono listy kolejkowe, które co pewien czas należało podpisać. Brak podpisu powodował, usunięcie z kolejki.
  • Wprowadzono cenzurę korespondencji. Sprawdzane listy, zaklejone szarą taśmą, wyjmowałam ze skrzynki. Cenzor mógł zamazać w liście treść.
  • Prezenterzy „Dziennika Telewizyjnego”, publicznej stacji (innej nie było), ubrani byli w mundury Ludowego Wojska Polskiego. Co dziwne, z pagonami zwykłych szeregowców.
  • Około milion osób wyjechało z Polski.
  • Rozwiązano „Solidarność”.
  • Internowano kilka tysięcy, członków „Solidarności”, związków i stowarzyszeń, działających niezależnie od władz.
  • W zamieszkach ginęli ludzie.
  • Czasowo zawieszono zajęcia w szkołach i na uczelniach.
  • Rozpoczęła się fala studenckich protestów. Poczucie siły wzrastało wraz z coraz dotkliwszymi ograniczeniami.

Moja przyjaciółka mieszkała w tym samym bloku, dwie klatki dalej. Zagadałyśmy się i przegapiłyśmy godzinę milicyjną. Chciałam ją odprowadzić. Pojawiło się dwóch zomowców (plutony specjalne, były wykorzystywane m in. do działań przeciwko opozycji.), z gumowymi pałkami w rękach. Próbowali nas dogonić. Przerażone zawróciłyśmy. Łączącymi nasze klatki piwnicami, Małgosia wróciła do domu.

Trzydzieści sześć lat temu, pozbawiono mnie wolności. Opowiadam o tym, moim dzieciom. Nie umieją sobie, tego wyobrazić. Dziwna wojna, powodowała śmierć i niepewność. Brak poczucia bezpieczeństwa. Dotkliwe ograniczenia. Długie, wijące się kolejki po masło, jednoczyły ludzi w niedostatku.

Potem powoli, pojawiła się nadzieja. I zachwyt nad tym, że można żyć inaczej. Decydować samemu o sobie. Podróżować. Jeść pomarańcza i banany. Oby było tak dalej…

Pamiętasz? Może jeszcze Cię nie było na świecie? Słuchałeś opowieści bliskich, o dziwnej wojnie?

Zapisz

Zapisz