Podróże

Wiele języków na jedno śniadanie

Jedną ręką odchyla kołdrę, a drugą sięga po komórkę. Wyłącza budzenie. Minęła piąta rano. W pokoju śpi osiem osób. Powoli, kolejno wynurzają się z łóżek. Śpiący na piętrze mają trudniejsze zadanie. Porozumiewają się szeptem. Do porannej toalety tworzy się kolejka. Nikt nie narzeka. Cisza. Czekamy. Spotykamy się w

Kuchni

28309755

  • Czyste, funkcjonalne pomieszczenie. Dwa stoły i składane krzesła. Lodówka do przechowania własnej żywności. Toster, kuchenka i elektryczny czajnik.
  • Zasady są proste. Zapisane również w języku angielskim. Samoobsługa. Zrób śniadanie. Korzystaj z wszystkich produktów dostępnych na półce. Umyj sztućce i naczynia. Sprzątnij po sobie.
  • Możesz zjeść ciepłe tosty z serem. Kanapkę z dżemem lub nutellą. Większość wybiera mleko z różnymi płatkami. Jest kawa i herbata.

Good morning! Hello! Rozmowy w wielu językach. Trzy dziewczyny z Tajlandii. Niemcy. Irlandka. Białorusini i dwóch Polaków. Różnica wieku? Przynajmniej jednego pokolenia. Dziewczyny z Tajlandii mają piękne, gęste, kruczoczarne włosy. Jedzą nie wypuszczając z ręki komórek. Nie korzystają z wspólnych naczyń. Przywiozły swoje. Czytając wiadomości z internetu, mruczą coś pod nosem, w swoim języku.

Międzynarodowy klimat. Różne języki i typy karnacji skóry. Łączą ich wspólne smaki. Jedzą z wyraźnym apetytem.

Hostel

  • Słowo pochodzi z języka angielskiego. Oznacza schronisko lub noclegownię. Pokoje najczęściej są wieloosobowe z łóżkami piętrowymi. Również koedukacyjne. Umowny standard hostelowy to darmowy internet i proste śniadanie, wliczone w cenę noclegu.
  • pojęciowo hostel związany jest z backpackingiem. Jest to forma podróżowania polegająca się na przemieszczaniu się publicznymi środkami transportu.  Backpacker w języku angielskim, to człowiek z plecakiem na plecach.

Target Hostel

IMG_3351

  • targethostel  Znajduje się w Zakopanem na ulicy Sienkiewicza, około 300 metrów od dworca kolejowego i autobusowego, gdzie zatrzymują się busy, którymi można dojechać do miejsc startowych tatrzańskich wędrówek. Dzięki temu noclegownia jest doskonałym miejscem dla prawdziwych podróżników. W większości goście wczesnym rankiem, po zjedzeniu śniadania, pakują podręczne plecaki i ruszają na górskie szlaki. Jeśli wracają, to późnym popołudniem. Jedzą, z mapą w ręku i rozmawiają o wrażeniach dnia. Nie imprezują. Następnego dnia wstają tak samo wcześnie, aby ruszyć w trasę.
  • w hostelu nocowałam po raz kolejny. Dzięki sympatycznym i chętnym do pomocy recepcjonistkom: Agacie, Basi i Natalii wróciłam z przyjemnością. Zdecydowała o tym również doskonała lokalizacja i niepowtarzalny, międzynarodowy klimat, gości z całego świata. Nie bez znaczenia była przystępna cena, 45 złotych za jeden nocleg.

Piotr i Paweł

tyłodpoczynek

Bracia bliźniacy. Jedyni goście, którzy podczas międzynarodowego śniadania mówili po polsku. Przyjechali z Warszawy na weekend, aby…pobiegać po górach. Najpierw przysłuchiwałam się ich rozmowie. Skrupulatnie analizowali skład pożywienia. Rezygnując z jednych produktów, wybierali inne. Czegoś zawierały za mało lub za dużo. Byłam zdziwiona. Wieczorem rozpoczęli ze mną rozmowę.  Wszystko zrozumiałam.

  • poznałam ultramaratończyków.
  • Paweł był zawsze aktywny. Biegać zaczął siedem lat temu. Namówił go sąsiad. Stopniowo zwiększał dystanse. Podczas Półmaratonu Warszawskiego w 2013 roku, zasłabł i trafił do szpitala. Dowiedział się, że ma cukrzycę typu pierwszego, czyli młodzieńczą. Bardzo rzadko się to zdarza w wieku 40 lat. Zmienił dietę i biega nadal.
  • Piotr, namówiony przez brat, zaczął biegać dwa lata później. Biegają razem. Piotr wspiera brat w kryzysowych momentach, wynikających z jego choroby.
  • Bracia są biegaczami amatorami. Min. w 2014 roku ukończyli Bieg Rzeźnika długości 80 kilometrów, w terenie górskim, w czasie 13 godzin, 39 minut i 38 sekund.
  • Obecnie przygotowują się do górskiego ultramaratonu długości 168 kilometrów, o łącznym przewyższeniu 9600 metrów! Trasa wiedzie wokół masywu Mont Blank. Przebiega przez Szwajcarię, Francję i Włochy. Organizator chcąc zapewnić bezpieczeństwo uczestników, wymaga profesjonalnego sprzętu.
  • „Nasze bieganie jest kosztowne” mówią bracia, podczas naszej wieczornej rozmowy. Równocześnie wypijają hektolitry wody, aby uzupełnić dzienne straty.

Skromni, bezpośredni i bardzo sympatyczni. O swoich wyczynach opowiadali ujmująco naturalnie. Odniosłam wrażenie, że przysłuchuję się relacji z niedzielnego wypadu poza miasto. Jestem pod ogromnym wrażeniem Piotra i Pawła. Dołączają do grona normalnych inaczej, których miałam szczęście osobiście poznać.

Następnego dnia rozpoczynała się moja wyprawa marzeń. Już dzień wcześniej, dzięki Piotrowi i Pawłowi Tulik czułam siłę i moc.

Zapraszam do kolejnego wpisu o mojej górskiej wyprawie:)

Privacy Settings
We use cookies to enhance your experience while using our website. If you are using our Services via a browser you can restrict, block or remove cookies through your web browser settings. We also use content and scripts from third parties that may use tracking technologies. You can selectively provide your consent below to allow such third party embeds. For complete information about the cookies we use, data we collect and how we process them, please check our Privacy Policy
Youtube
Consent to display content from Youtube
Vimeo
Consent to display content from Vimeo
Google Maps
Consent to display content from Google
Spotify
Consent to display content from Spotify
Sound Cloud
Consent to display content from Sound