3 kroki do minimalizmu

W końcu masz dość! Nic już Cię nie cieszy. Rzadziej się uśmiechasz. Zaczynasz unikać spotkań towarzyskich. Męczą Cię, dlatego zostajesz w domu. Ciągle czujesz się zmęczony. Może chorujesz? Lekarz wykonuje serię badań i wyklucza Twoje złe przypuszczenia. Bez przerwy nerwowo czegoś szukasz. Stajesz przed lustrem i kogo widzisz? Niezadowoloną, posępną, jakby dużo starszą od Ciebie osobę. Czy to ja? Pytasz i przypominasz sobie jak było kiedyś. Dłużej tak nie można żyć. Czas na zmiany. Byłam pewna, że właśnie taki moment nadszedł w moim życiu.

Szukałam wiadomości o świadomym życiu w zgodzie ze swoimi zainteresowaniami i pasjami. Obejrzałam amerykański dokumentalny film „Minimalizm”. Uznałam, że ta filozofia życiowa jest dla mnie najlepszym rozwiązaniem. Odkryłam, że jest mi bliska od dawna. Po prostu wcześniej jej nie nazwałam.

Zaczęłam od ciała

dm_160705_body_behind_the_scenes222

  •  Każda duża zmian wymaga siły. Zaczęłam zwiększać swoją aktywność fizyczną. Biegałam coraz dłuższe dystanse. Bez względu na pogodę chodziłam pieszo do pracy, uprawiałam Nordic Walking, a ostatnio również ćwiczenia na siłowni. Moja dobra kondycja sprawiała mi zadowolenie. Stopniowo poczułam się silniejsza i gotowa do dalszych zmian,
  • Zajęłam się głową. Wiedza o psychologii człowieka, o tym jak działa podświadomość pozwoliła mi lepiej poznać siebie. Nazwać swoje sukcesy i dokonania. Skończyłam studia, również podyplomowe, kursy, szkolenia… dzięki swojej systematycznej pracy i wsparciu bliskich. Zdobyłam wiele umiejętności. Mam zdrowe, bardzo mi bliskie córki. Mam przyjaciół na których zawsze mogę liczyć. Zaczęłam minimalizować złe znaczenie moich błędów, niepowodzeń, upadków. Zrozumiałam, że wydarzyły się po to, aby mnie wzmocnić i zmobilizować do lepszych kolejnych wyborów. Wsłuchałam się w siebie, a moja samoocena dojrzała,
  • Zminimalizowałam wpływ opinii innych na moje działanie. Oczyściłam moją głowę z wcześniej dręczących mnie pytań o to co inni powiedzą? Pozbyłam się ich ponieważ już wiedziałam co realnie myślę na swój temat. Ja jest podmiotem mojego życia. Inni oprócz najbliższych przyjaciół myślą o nas, oceniają nas, krytykują znacznie krócej niż nam się wydaje,

Uporządkowałam rzeczy i ubrania w mojej szafie

szafa

  • Wyjęłam wszystkie rzeczy. Posegregowałam na: zimowe i letnie, spódnice i spodnie, skarpetki i rajstopy…Wypłowiałe, zniszczone pomimo sentymentu odłożyłam z przeznaczeniem na szmatki do sprzątania. Odłożyłam wszystkie, których nie lubię. Trudno nawet powiedzieć dlaczego. Pozbyłam się spodni, które nie wiadomo już jak długo czekały na przeróbki. Również takie, które dawno stały się niemodne i te które są mi za ciasne. Jeśli ciucha nie ubierasz dwa lata to znaczy, że to był zły zakup. Zminimalizowałam moją odzież. Porządek w szafie to porządek w głowie,
  • Wyrzuciłam większość bibelotów, ozdóbek, pamiątek, które w młodości przywoziłam z różnych zakątków Polski. Były nieopisane dlatego nic mi już dzisiaj nie mówią. Nie przewidziałam, że z upływem czasu ich wartość, wówczas sentymentalna, przejdzie w niepamięć,
  • Pozbyłam się nadmiaru: pościeli, ręczników, naczyń, sztućców…Byle jakie wyrzuciłam. Część przekazałam przyjaciółce. Dodatkowe dla gości spakowałam i schowałam podpisane w jednym miejscu, do wcześniej przygotowanej szafy,

Wyrzuciłam dywany

636063537102723038

  • Rzadko używane meble przekazałam potrzebującym. Dzięki temu moje mieszkanie stało się optycznie większe i lżejsze. Nowe, doskonale imitujące drewno, panele tworzą ciepły klimat i nie sprawiają kłopotu w sprzątaniu,
  • Przestałam kupować kolorowe gazety. Z czasem były dla mnie coraz mniej atrakcyjne, spowszedniały. Zastąpiłam je książkami. Od dwóch lat nie mam telewizora. Aktualne wiadomości czytam w internecie. Niedawno po raz pierwszy kupiłam prenumeratę „Gazety Wyborczej” w wersji elektronicznej. Przyzwyczajam się i oszczędzam papier. To moja troską o naszą planetę i ekosystem,
  • Książki podzieliłam na te, którym przypisałam wartość sentymentalną. Cenne czyli bardzo stare. Poznawcze czyli przewodniki i atlasy, ale tylko aktualne. Na moich półkach było również wiele książek do jednorazowego przeczytania. Zaniosłam je do szaf ustawionych w centrum miasta lub do biblioteki. Część specjalistycznych do mojej szkoły,
  • Uporządkowanie rodzinnych dokumentów i zdjęć wymaga szczególnie dużo czasu wolnego. Zakupiłam segregatory, albumy, opisałam je i stopniowo, wolno minimalizuję nagromadzone latami papiery. Wspomnienia i twarze osób, których już nie ma obok mnie utrudniają zadanie.

Oczywiście to nie koniec. Minimalizm jest długim procesem. Jeszcze wiele przede mną.

Pozbyłam się wielu zbędnych przedmiotów. Dałam znajomym, część przekazałam do Caritasu. Wierzę, że się innym przydadzą. Wokół mnie pojawia się coraz większa przestrzeń. Bez niepotrzebnego kurzu lepiej śpię i skuteczniej walczę z moją alergią. Minimalizacja jest moim świadomym działaniem. Przemyślanym wyborem tych rzeczy, które wybieram ze względu na jakość, a nie ilość. Zaczęłam usprawniać i upraszczać moją codzienność. Żyję w własnym tempie, w zgodzie ze sobą i w dobrowolnym umiarze. Odnalazłam szczęście.