Babunia i Dziadziuś

Zbliża się Wasze święto. Dlatego piszę i myślami jestem bardzo blisko Was. W ostatnim liście, wspominałam nasze spotkanie. Wspólne wakacje nad morzem. Niezapomniany smak rurek z bitą śmietaną, których wówczas jeszcze  nie było w Poznaniu. Dziękowałam za prezenty. Życzyłam zdrowia. Nie wiedziałam, że było to nasze ostatnie spotkanie.

Moi Dziadkowie

Babunia i Dziadziuś

Dla nich babcia i dziadek, brzmiało zbyt chłodno. Dlatego mówiłam: Babunia i Dziadziuś. Mieszkali daleko od Poznania, w Elblągu. Jako kilkuletnia dziewczynka dojeżdżałam pociągiem z Poznania do Tczewa. Na peronie czekał Dziadziuś. Po przesiadce, razem kontynuowaliśmy podróż, w starych wagonach, z drewnianym wyposażeniem. Dlatego siedzenia były bardzo twarde.

Wychowywali mnie do czwartego roku życia. Pewnie dlatego Elbląg pokochałam miłością, niezrozumiałą dla innych.

  • Dziadek Poldek po wojnie uruchamiał pierwsze tramwaje. Był elektrykiem. Pracował w podstacji tramwajowej. W niektóre dni, mogłam tam pójść razem z nim. Co dziwne. Intrygował mnie warkot i przeraźliwy hałas, który tam panował. Nieznane urządzenia, o których dziadek ciekawie opowiadał. Na podstacji był duży karton, z kolorowymi skrawkami materiałów. Służyły jako szmatki. Dla mnie były atrakcją. Kilka mogłam zawsze zabrać do domu.
  • Babcia Marcelka była prawdziwą panią domu. Elegancka i zawsze zadbana. Porządna i czysta do perfekcji. W dużym kalendarzu, skrupulatnie planowała dni i tygodnie. Jadłospis na kolejny tydzień i konieczne zakupy.  Wieczorami siadała w wygodnym fotelu. To był czas dla niej. Lubiła czytać.

Każdego popołudnia, razem z dziadkami wychodziliśmy na spacer. Po pracy, jedzeniu, konieczny był ruch na świeżym powietrzu. Obydwoje byli aktywni fizycznie. Dbali o swoją kondycję. Często pracowali w swoim, podmiejskim ogródku. Babcia do końca życia gimnastykowała się i… bardzo mnie do tego namawiała.

Krynica Morska

Babunia i Dziadziuś

Tutaj każdego roku spędzaliśmy wakacje. Najczęściej statkiem, Zalewem Wiślanym, płynęliśmy do wówczas jeszcze nieznanej, nadmorskiej miejscowości.
Z moimi Dziadkami:

  • nauczyłam się zbierać grzyby. Odróżniać jadalne, od trujących. Znajdować rydze i sowy (kanie),
  • ćwiczyłam cierpliwość w poszukiwaniu jagód, z których babcia przyrządzała smakowity obiad. Naleśniki z bitą śmietaną i jagodami,
  • nauczyłam się pływać. Przy wysokich falach, było to bardzo trudne. Wówczas razem, trzymając się za ręce skakaliśmy przy brzegu na grzbiety ogromnych fal. Najgroźniejsze nazwaliśmy „szlachciorami”,
  • nad brzegiem morza zbierałam bursztyny. Wtedy można było znaleźć duże okazy,
  • pokochałam las. Dzikie wrzosowiska.

Babunia i Dziadziuś

Babunia i Dziadziuś

jestem wdzięczna za piękną, mądrą miłość.

  • uczącą słuchania i zrozumienia innych,
  • wymagającą pomagania i wspierania,
  • nazywającą moje moje dobre i złe zachowania,
  • dającą wskazówki, jak poprawiać błędy,
  • okazywaną przytulaniem, gestem i słowem,
  • uczącą życiowej mądrości.

„Kubuś Puchatek” to książką, którą otrzymał mój brat, od Dziadków. Czytana wielokrotnie, do dzisiaj stoi na mojej półce. Zapamiętałam jej fragment.

– A jeśli pewnego dnia będę musiał odejść? – spytał Krzyś, ściskając Misiową łapkę. – Co wtedy?
– Nic wielkiego – zapewnił go Puchatek. – Posiedzę tu sobie i na ciebie poczekam. Kiedy się kogoś kocha, to ten drugi ktoś nigdy nie znika.

Ukochanym Babciom i Dziadkom życzę miłego świętowania. Wnukom radosnych spotkań. Albo ciepłego, rzewnego wspominania. Skoro innej możliwości już nie ma.
Złożyliście życzenia?

One thought on “Babunia i Dziadziuś”

  1. Pingback: Czego możesz nauczyć się od dzieci? | MagdaBlog.pl
  2. Trackback: Czego możesz nauczyć się od dzieci? | MagdaBlog.pl

Komentarze są wyłączone