Bajka na przywitanie szkoły

Szkoła. Małe dzieci ją kochają. Odliczają ostatnie dni wakacji. Niecierpliwie czekają na pierwszy szkolny dzwonek. Z większymi dziećmi bywa różnie. Mają już swoje doświadczenia. Nie zawsze dobre. Duże dzieci pozostawiają w pamięci tylko dobre wspomnienia. O złych zapominają. Wspominają jak było kiedyś, w dzieciństwie.

Marta i Jacek
Szkoła

Dziewczynka przebudziła się i spogląda na zasłony w swoim pokoju. Na materiałowej kompozycji, lokomotywa ciągnie kolorowe wagoniki. Każdy jest inny. Do pokoju, przez szparę wkrada się poranne słońce. Marta wstaje i odsłania część zasłony. Wskakuje do ciepłego łóżka. Wszystko po to, aby jeszcze przez kilka minut obserwować ciekawe wydarzenie. Tutaj tuż pod jej oknem, na miejskiej ulicy, we wtorkowe poranki, dużo się dzieje. Zaprzęgnięte konie do drewnianych furmanek są niespokojne. Stukają kopytami. Wozy pełne warzyw i owoców czekają na otwarcie pobliskiego rynku. Woźnice dokarmiają zmęczone zwierzęta. Na ulicy leży słoma i końskie odchody.

Jacek, prawie dwa lata starszy brat Marty, od niedawna ma swój pokój. Jest strasznym śpiochem. Rano nic nie widzi i nic nie słyszy, mówią rodzice. Marta wstaje. Boso wymyka się z pokoju. Kilka skoków na palcach i już jest w pokoju brata. „Dzień dobry Jacku. Pobudka. Wstajemy”. Dźwięcznym cmoknięciem w policzek, pieczętuje pobudkę.

Mama wstaje najwcześniej. Nie wiadomo kiedy przygotowuje poranne śniadanie. Nikt nie słyszy jej odgłosów krzątania się po kuchni. Aby nie obudzić dzieci, porusza się bardzo cicho. Rozpoczyna się dzień. Mama kończy przygotowywanie śniadania i kanapek do szkoły. Nigdy nie zapomina o serwetkach. „Marta, Jacek do łazienki. Czekam z śniadaniem”. Potem dzieci pakują kanapki do tornistrów. Ubierają  fartuszki z przyszytymi, szkolnym tarczami. „ Dzieci wychodzimy. Nie możemy się spóźnić!”.

Szkoła

Szkoła

Marta radośnie podskakuje. Uwielbia chodzić do szkoły. Lubi swoją klasę. Jest przewodniczącą 1a. Dzieci żegnają się z Mamą. Idą kilka kroków, trzymając się za ręce. Dziewczynka, upewnia się, że Mama zniknęła za zakrętem. Puszcza rękę brata i wskakuje na stojący wzdłuż chodnika murek. Największą frajdą jest iść po nim w kierunku szkoły. „Marto uważaj, nie tak szybko, bo spadniesz”. Dziewczynka udaje, że nie słyszy, zatroskanego głosu brata. Zawsze boi się o nią niepotrzebnie.

Idą do swoich klas. Po lekcjach spotykają się w szkolnej świetlicy. Jedzą obiad. Jacek czyta książkę z szkolnej biblioteki. Marta starannie odrabia zadania domowe. Wyjmuje kolorowy piórnik, który Tata przywiózł z Czechosłowacji. Automatyczny ołówek, którym rysuje zadziwia Małgosię, jej przyjaciółkę.

Z zachwytem przygląda się przyborom rysunkowym. W Polsce nie można ich kupić. Pożyczysz? Oczywiście mówi Marta. Dzieci razem z Mamą wracają do domu. Małgosia mieszka niedaleko. Dwa wejścia dalej, od przyjaciółki. Dlatego często spotykają się również w jej domu.

Początek roku szkolnego

Szkoła

Radosny dzień. Obowiązuje galowy strój. Czarne, granatowe i białe kolory. W szkolnej auli dostojni goście oficjalnie rozpoczynają nowy rok szkolny.
Popołudniu dzieci z rodzicami idą do kawiarni, jedynego hotelu w dużym mieście, na melbę. Tak nazywał się deser składający się z lodów, owców i bitej śmietany. Ukochana tradycja Marty i Jacka.

To wszystko wydarzyło się bardzo dawno temu.
A jaki jest morał tej bajki?
Duże dzieci lubią wspominać dawny szkolny świat. Dzieciństwo. Bez kolorów i Internetu. Z wolnym  czasem na prawdziwą obecność drugiego człowieka. Może dzięki temu najtrwalsze przyjaźnie zapisane są w dzieciństwie? O nich się nie zapomina?
Radości słuchania i rozmawiania. Twarzą w twarz. Bez sieci.
Dobrego roku szkolnego.