tyl(1)

Człowiek orkiestra

Mieszkam w Poznaniu. Kiedyś wczesnym rankiem wsiadałam do pociągu, jechałam do Krynicy Morskiej, aby powąchać morze i tego samego dnia wrócić do domu. Teraz jestem dużo starsza i zrobiłam podobnie. Przeczytałam w Internecie wiadomość o piątkowym spotkaniu (21.04.2017), w Warszawie, z Krystyną Jandą. Automatycznie wypełniłam formularz. Następnego dnia otrzymałam potwierdzenie swojego udziału. Nie myśląc o trudach jednodniowego wyjazdu, cieszyłam się, że mam wejściówkę.

Centrum Premier

z21359440Q,Centrum-Premier-Czerska-8-10

Pieszo, ulicami: Emilii Plater, Koszykową idę do Placu Konstytucji. Stąd autobusem jadę na ulicę Czerską 8/10. Tutaj w siedzibie Wydawnictwa  Agory powstało w bieżącym roku miejsce spotkań z ciekawymi ludźmi. Kolejne, trzecie, poświęcone jest wydanej w kwietniu 2017 roku książce Krystyny Jandy„Dziennik 200o – 2002″. Pierwszy z cyklu 6 tomów pisarskiego dorobku autorki powstał na podstawie internetowego dziennika: Krystyna Janda .

Przy wejściu w dużym holu kupuję książkę. Przechodzę przez sprawnie obsługiwaną bramkę, wcześniej zaznaczam się na liście gości. Pomimo tłumu ludzi, udaje mi się znaleźć miejsce blisko sceny.

Bohaterka wieczoru

janda

Dziennikarze Michał Nogaś wraz z Ewą Wieczorek, po krótkim przedstawieniu: aktorki, reżyserki, dyrektorki teatru, prozaiczki, blogerki, prezesa Zarządu Fundacji Krystyny Jandy …w jednej osobie, punktualnie rozpoczynają spotkanie. Rusza internetowa transmisja na żywo. Wysyłałam SMS córce i dzięki temu ona również uczestniczy w wydarzeniu. Patrzę na Krystynę Jandę i jej ogromne zdjęcie po prawej stronie sceny z „Człowieka z marmuru”. Współczesna Janda jest starsza, ale pomimo upływu lat niewiele się różni od filmowej Agnieszki. Piękne włosy, szczupła sylwetka i dyskretny makijaż. Klasyczny strój i energiczne ruchy. Mając 65 lat, wygląda doskonale.

Uzależniona

Na ekranie oglądam nagranie z aktorem Arkadiuszem Jakubikiem, który interpretuje zapis dziennika aktorki. Janda błyskotliwie, z dużym poczuciem humoru uzupełnia przeczytane fragmenty. Opowiada o początkach przygody z Internetem, o swoim sieciowym uzależnieniu. Kiedy zaczynała, był rok 2000. Pięć lat wcześniej powstał pierwszy portal internetowy Wirtualna Polska. Młodzi odkrywali nowinki technologiczne z właściwą dla wieku pasją. Dojrzali nieufnie przyglądali się zmianom. Niektórzy uciekając przed rozpoczynającą się komputeryzacją, przeszli na wcześniejsze emerytury. Mimo wielu zmian, nadal boją się Internetu. Wielu moich rówieśników nie potrafi i nie chce nauczyć się korzystać z bankowości elektronicznej, nie jest zainteresowanych portalami społecznościowymi.

Dlatego tak bardzo zachwyciła mnie opowieść Krystyny Jandy o nocnej nauce obsługi komputera. Ile trzeba mieć fantazji i młodzieńczego polotu, aby nocami słuchając przez telefon wskazówek siostry, klikać i odkrywać nowe? Drążyć temat, próbować i nie poddawać się po pierwszych błędach? Dziennik internetowy Krystyny Jandy czytam z przyjemnością od zawsze. Prosta, minimalistyczna forma graficzna ułatwia skupienie nad treścią. Aktualność poruszanych tematów, przystępna forma przekazu, lekki język dają wrażenie prawdziwej rozmowy z aktorką. Upływający czas niczego nie zmienił. Nadal inspiruje kolejne pokolenia młodzieńczą ciekawością świata i radością odkrywania nieznanego. Potwierdza to obecność trzech pokoleń w sieci i na spotkaniu z aktorką.

Natalia

janda444

Jest w wieku mojej córki. Ma 25 lat. Kocha teatr. Z wykształcenia jest kulturoznawcą, dziennikarzem i aktorką. Nastroje widowni zmieniają się od śmiechu przez znaczącą ciszę i zadumę. Reagujemy podobnie. Razem z Natalią czekam w kolejce po dedykację aktorki.  Wbrew zakazowi organizatora postanawiamy zrobić sobie zdjęcia, aby każda mogła się nim pochwalić. Podekscytowane czule się żegnamy. Okazuje się, że dwa z dziesięciu pytań publiczności, które losowano, napisała Natalia. Jedno dotyczyło pierwszego dnia pracy Krystyny Jandy w teatrze u Jerzego Grzegorzewskiego, a drugie najtrudniejszej jej roli, którą okazała się „Danuta W.”.

Żeby być aktorem trzeba umieć wąchać swój czas

Krystyna Janda wróciła do wspomnieć swojego wczesnego aktorstwa. Przypomniała słowa cytowane przez Andrzeja Wajdę, a wypowiedziane przez Zbigniewa Cybulskiego. Wąchała swój czas w filmach Kina moralnego niepokoju, które wyrażało niezgodę na tłumienie swobody twórczej artystów. Dla społeczeństwa było siłą i inspiracją nadchodzących wydarzeń sierpniowych. Jej filmowa rola Agnieszki „Człowiek z marmuru – Człowiek z żelaza” zapoczątkowała dyskusję o problemach społeczno – politycznych, od przygotowań strajku w Stoczni Gdańskiej w 1980 roku do wprowadzenia stanu wojennego w 1981 roku. Doskonała lekcja historii dla najmłodszego pokolenia.

Widownia umilkła, kiedy aktorka powiedziała: „Nigdy na scenie nie wypowiedziałam zdania niezgodnego z moją opinią”. Brakuje nam autorytetów. Punktów odniesienia. Ludzi, którzy mówią i postępują tak samo, a ich działania są przewidywalne. Wokół takich ludzi czujemy się bezpieczniejsi, nawet wtedy, gdy nie zawsze podzielamy ich poglądy.

W filmie, teatrze, działalności społeczno – politycznej, dzienniku internetowym…znajduję dowody na to, że Krystyna Janda nadal skutecznie wącha swój czas.

Jesteś mi jeszcze bliższa, pani Krystyno

janda555

ponieważ:

  • zaciekawiła mnie działalność charytatywna Fundacji na rzecz Kultury Krystyny Jandy. Pomoc: Domom Dziecka, Domom Spokojnej Starości i  Uniwersytetom Trzeciego Wieku. Promocja młodych artystów. Imponują mi ludzi, którzy wspierają innych. Dzielą się tym co mają i są dobrym przykładem dla innych,
  • wzruszyła mnie opowieść o życiu w rodzinie wielopokoleniowej. Słowa o Pani Mamie i trosce o nią. Znam wiele przykładów dorosłych, wykształconych dzieci, które pozostawiają swoich starych, schorowanych rodziców bez opieki,
  • mam rodzinny sentyment do atmosfery Powstania Warszawskiego, o którym, tak jak Pani opowiadał mi mój dziadek, uczestnik powstania.

Na zakręcie

Krystyna-Janda-2-1024x680

Na zakończenie Krystyna Janda zaśpiewała piosenkę do tekstu jej przyjaciółki, Agnieszki Osieckiej „Na zakręcie”. Słowa wyśpiewane przez aktorkę zabrzmiały dramatycznie. Drżały od emocji. Wiele razy byłam na życiowym zakręcie. Często rozsądek walczył z emocjami. Czułam bezradność i niemoc. W lewo, czy w prawo? Lęk przed decyzją często nieodwracalną. Strach przed samym sobą. Całe życie poznaję i zaskakuję samą siebie.

Szczęśliwa, pokonując autobusem liczne zakręty, powoli, w atmosferze zasypiającej Warszawy dojechałam na Dworzec Centralny. Nocnym pociągiem z głową pełną cudownych wrażeń wróciłam nad ranem do Poznania.

Polecam również, artykuł o kobietach, które mnie inspirują -> kliknij tutaj

PS. Możecie również posłuchać wersji dźwiękowej artykułu tutaj.

Dziękuję,
podpis

Newsletter