tylwalentynki(14)

Mistrzowie słowa

Pusta scena. Bez oprawy plastycznej. Dekoracji i innych ozdób. Trzy krzesła. Stojak na ubrania. Minimalizm scenografii. Brak muzyki i efektów specjalnych. Nic nie rozprasza i nie zagłusza. Klasyczny teatr. Najsilniejszą moc mają

Słowa

z17136359IE,Krystyna-Janda-i-Jerzy-Stuhr
Krystyna Janda i Jerzy Stuhr.

Wypowiadamy ich tysiące. Lubimy mówić. Długo i zawile.

  • Nieskładne zdania, zniechęcają do słuchania.
  • Przerywamy. Gubimy wątek. Męczymy innych, którzy zmuszeni są nas słuchać.
  • Z zadziwiającym zadowoleniem, nadal wyrzucamy z siebie, potok słów.
  • Zaciśnięte usta deformują słowo. Bełkot. Udręka dla słuchaczy.
  • Mówimy, ale często tak naprawdę nie mamy nic ciekawego do powiedzenia.

Jestem spragniona pięknej polszczyzny. Pozbawionej, tak modnych dzisiaj wulgaryzmów. Nadmiaru potocznych słów. Zapożyczeń z języków obcych.

Lubię słuchać poprawnej, prostej i zrozumiałej wypowiedzi. Dlatego urzekło mnie słowo trzech mistrzów.

„32 omdlenia” Antoniego Czechowa

janda3

to trzy żarty sceniczne. W adaptacji i reżyserii Andrzeja Domalika. Spektakl powstał z okazji 40. lecia pracy artystycznej Jerzego Stuhra, w Teatrze Polonia, w Warszawie.

Na scenie trzech wirtuozów słowa: Jerzy Stuhr, Krystyna Janda i Jerzy Łapiński. Opowiadają historie miłosne, rosyjskiego ziemiaństwa XIX wieku. Tak bardzo przypominające naszą rzeczywistość:

  • zawzięte kłótnie. O władzę. Dobra materialne. O wyższość Twoich poglądów, nad moimi,
  • zachłanność i chciwość. Jesteśmy nienasyceni.W pogoni za dobrami materialnymi, pragniemy coraz więcej,
  • niedopowiedzenia, półsłówka, którymi również dzisiaj lubimy się raczyć, ranią i niszczą.
  • ukrywanie prawdziwych emocji, utrudnia komunikację. Zniekształca nasze uczucia.
  • ponadczasowe ludzkie słabości. Walkę rozumu z tym, co śpiewa nam w duszy, obnaża komizm sytuacji. Zagrany w mistrzowski sposób. Z lekkością i wdziękiem.

Na podwieczorek podano trzecią miniaturkę, „Historię Zakulisową”. O aktorstwie. Czego naprawdę potrzebuje współczesny widz? pyta Jerzy Stuhr.

Widzowie

janda6

15 lutego 2018 roku, spektakl grano po raz 213. Godzinę przed rozpoczęciem, w teatrze stoi kolejka, oczekujących na wejściówki. Płacąc 50 złotych można usiąść na miejscach osób, które nie dotarły na spektakl. Na schodach widowni siadają ci, którzy mają mniej szczęścia. Odwracam głowę. Widownia jest pełna. Zajęte są fotele, dostawione krzesła i schody. Trzy pokolenia, chciały tu być, aby:

  • przeżyć ucztę duchową,
  • posłuchać pięknego słowa,
  • zachwycić się prawdziwym aktorstwem. Genialną mimiką. Rozmową bez słów. Doskonałą mową gestów,
  • pobyć w klimatycznych pomieszczeniach Teatru Polonia.

Scena powstała około 12. lat temu, z „głodu grania”, Krystyny Jandy. Przebudowane i wyremontowane, dawne kino Polonia, dzisiaj „pachnie” przeszłością.

Śmiać się

rob-2036

z ludzkich przywar. Moich i Twoich. Spektakl jest dynamiczny i pełen ironii. Rozchylają się kąciki ust i oczu.Widownia często wybucha, głośnym śmiechem. Mózg wydziela endorfiny. Radość. Poczucie zadowolenia.

Cisza

janda4

zapada nagle, na końcu spektaklu.

Widz bywa niewyrobiony, słucha, ale czy zrozumiał?, pyta jubilat – Jerzy Stuhr.

Publiczność zrozumiała. Wstaje i dziękuje gromkimi oklaskami.

A Tobie, jakie piękne słowa, ostatnio zapadły w pamięci?

Dziękuję,
podpis

Newsletter