Mój pierwszy półmaraton

Kilka lat temu z grupą młodzieży, zwiedzałam Ateny. Z trudem szliśmy na wzgórze Akropolu. W drodze, przewodnik, pomimo bezwietrznej  pogody i niewyobrażalnego dla mnie wcześniej upału, bardzo ciekawie opowiadał o starożytnej Grecji. Wszystko, o czym wcześniej uczyłam się w szkole, było na wyciągnięcie dłoni.

Zauroczona Akropolem, zwiedzałam zabytkowe świątynie

Akropol

Odpoczywaliśmy w lekkim cieniu drzewa oliwnego. Szary pień, powykręcane gałęzie, niepozorne, mięsiste liście.  Długowieczne drzewo. Żyje podobno około 2000 lat. Tutaj, usłyszałam barwną opowieść o genezie słowa maraton. Poczułam się jak maratończyk, który biegnie do Aten.

Maraton

Nazwa pochodzi od miejscowości Maraton w Grecji. Po zwycięskiej dla Greków bitwie z Persami pod Maratonem, w 490 p.n.e., armia perska płynęła do bezbronnych Aten. Poinformował o tym posłaniec Filippides. Obwieścił zwycięstwo i padł martwy z wycieńczenia, jak głosi legenda. Bieg na dystansie 42,195 km,  odpowiadającym w przybliżeniu odległości z Maratonu do Aten,  został włączony do programu I nowożytnych Igrzysk Olimpijskich w Atenach.

Półmaraton

To bieg na dystansie 21 km i 97,5 metra. Konkurencja zaliczana do biegów długich.  Zawodnicy pokonują dystans równy połowie długości biegu maratońskiego. Przejście takiej odległości wydawało mi się dużym wysiłkiem. Przebiegnięcie, wręcz się niemożliwe. Limit czasowy: dla biegu na 10 km to  około 1,5 godziny, dla półmaratonu 3 godziny. Po upływie tego czasu zawodnik ma obowiązek przerwać bieg i dojechać do mety samochodem z napisem KONIEC PÓŁMARATONU.

Pola

Wysoka, atrakcyjna kobieta. Moja uczennica. Mam wrażenie, że działo to się niedawno, kilka lat temu. Kulturalna, bystra, inteligentna. Obdarzona przez naturę, oprócz uroku osobistego, zmysłem logicznego myślenia. O takich uczniach się nie zapomina. Nigdy nie byle jaka. Zadziorna i ambitna. Tancerka i koryfejka – pierwsza tancerka  baletu, Teatru Wielkiego w Poznaniu. Nauczycielka tańca. Kobieta – maratończyk. Uprawia sztuki walki. Szkoła Walk IBK

Na początku tylko najbliższym mówiłam o moim bieganiu. Pola wzbudzała moje zaufanie, dlatego dzieliłam się z nią wrażeniami po pierwszych biegach na 5, 10 km. Dopingowała mi i zachęcała do kontynuowania. Około pół roku przed 8. Półmaratonem w Poznaniu spytała: pobiegniemy razem półmaraton? Nie rozumiałam. Ja mam przebiec półmaraton? „Skoro przebiegła pani profesor 5, 10 km, to z pewnością pokona pani półmaraton”. Stwierdziła i zmieniła temat rozmowy. Dyplomatycznie zaczęła drążyć temat. Początkowo broniłam się, przypominając mój dojrzały wiek, brak doświadczenia i… Nie przyjmowała tego do wiadomości, bardzo namawiała, aby spróbować. Przekonała mnie.

Przygotowania

przygotowania

  • wykupiłam pakiet startowy,
  • zgodnie ze znalezionym w Internecie planem treningowym, dla półmaratończyków, kontynuowałam biegi. Obawiałam się kontuzji, dlatego zawsze biegałam, co drugi dzień,
  • w dni wolne wykonywałam ćwiczenia ogólnorozwojowe,
  • pamiętałam o systematycznym rozciąganiu,
  • wątpliwości konsultowałam z Polą, szukałam odpowiedzi na nurtujące mnie pytania w Internecie,
  • sprawdzałam prędkość swojego biegania. Przeliczałam na czas pokonania dystansu półmaratonu,
  • skorzystałam z usługi, zniżkowych badań lekarskich, dołączonych do pakietu startowego. Wykonałam podstawowe badania krwi i szczegółowe serca. Dzięki temu dowiedziałam się, że jestem w dobrej formie fizycznej, a praca mojego serca nie wzbudziła, żadnych wątpliwości lekarza – biegacza,
  •  tydzień przed biegiem zaczęłam wypijać hektolitry wody. Jadłam bardzo dużo makaronu, w różnych kompozycjach,
  • przez cały czas miałam jednak wrażenie, że nie dam rady i wycofam się pod pretekstem: złego samopoczucia lub urazu. Pomimo wątpliwości, nie rezygnowałam z treningów,
  • im więcej miałam zajęć, tym lepiej organizowałam swoje życie.                                                                                                                                                                                            Czy zmieszczę się w 3 godzinach? Zejść z pola walki – to nie w moim stylu.

8. Poznań Półmaraton

8 Półmaraton

W dzień startu 12 kwietnia 2015 roku obudziłam się wczesnym rankiem. Byłam zdenerwowana tak, jak dawno temu, przed egzaminem na prawo jazdy, który zdawałam po 30. roku życia. Wcześniej zarzekałam się, że nigdy nie będę kierowcą. Moje życie poczyniło korektę.

Z Polą umówiłyśmy się na parkingu, obok Term Maltańskich. Truchtem, aby się rozgrzać, biegłyśmy na linię startu. Jej uśmiech pomógł mi przełamać opory. Minęłyśmy linię startu, po godzinie 10. biegłam. Po pewnym czasie poprosiłam, aby biegła już swoim tempem. Teraz dam radę. Początkowo, poniosła mnie fala tłumu i emocji. Biegłam na swoje możliwości zbyt szybko. Dlatego weszłam w swój rytm i stan biegowego znieczulenia. Mijałam od lat znane mi miejsca, budynek mojego liceum, nadwarciańskie okolice. Docierały do mnie dźwięki rytmicznej muzyki. Tłumy ludzi dopingowały okrzykami, dźwiękiem piszczałek i bębnów. Dzieciaki stojące na poboczach machały z radością. Uczucie euforii dodawało mi skrzydeł. Biegłam z głową podniesioną do góry. Po 10. km biegacze wyraźnie podzielili się na kilka grup. Wówczas myślałam o tym, czy zdążę? Nie wiedziałam o tym, że za mną jest jeszcze liczna grupa biegaczy. Część z nich rozpoczęła w zbyt dużym tempie, dlatego zaczęła słabnąć. Nie zatrzymałam się ani razu, biegłam w równym tempie. Przy punktach żywieniowych lekko zwalniałam. Zjadałam kostki czekolady lub cukru i wypijałam kilka łyków wody z plastikowych kubków. Minęłam ze wzruszeniem okolice mojego domu rodzinnego. Na ostatnich kilometrach towarzyszyła mi córka, na rowerze. Była  dumna i mocno mi dopingowała. To był nasz wspólny, wspaniały czas. Byłam tak blisko mety. Dołączyła do mnie grupa młodych ludzi. Na mecie czekała Pola. Z medalami na szyjach, w uścisku, odtańczyłyśmy taniec niesamowitego szczęścia. Zmieściłam się w czasie. Oczy skierowałam w niebo i pomyślałam: zrobiłam to:)) Jestem półmaratończykiem. Pokonałam własne słabości i ograniczenia. Mój medal dał mi ogromną siłę i moc.
Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

3 thoughts on “Mój pierwszy półmaraton”

  1. Bookworm mówi:

    Bardzo, bardzo gratuluję 🙂 To co, teraz czas na myśl o maratonie? 🙂

  2. Magda Śniecińska mówi:

    Z dużą nieśmiałością…myślę o tym, ale nie chcę zapeszyć:)) Pozdrawiam i życzę biegowej radości:))

  3. Magda Śniecińska mówi:

    Bardzo dziękuję:) Myślę o maratonie, ale tak jeszcze bardzo po cichu. Pozdrawiam:)

Komentarze są wyłączone