O jedzeniu inaczej

W młodości nie podobałam się sobie. Byłam wielokrotnie na różnych dietach. Wydawało mi się, że jestem zbyt gruba. Dlatego, odchudzałam się systematycznie. Efekty były różne. Mniejsze lub większe, ale nigdy mnie nie zadowalały. Z żelazną konsekwencją odmawiałam sobie słodyczy. Podczas przyjęć dla grzeczności zjadałam symboliczny kawałek ciasta. Odchudzałam się po urodzeniu dzieci. Nie jadłam mięsa przez dwa lata. Czułam się doskonale. Jednak z powodu niedoboru żelaza popadłam w anemię. Czytałam w kolorowych czasopismach rady dietetyczne i wymyślałam kolejne diety, ograniczenia.

Świadomość ciała

Bieganie zmusiło mnie do odpowiedzi na pytanie, które usłyszałam na warsztatach biegowych prowadzonych przez doskonałych  biegaczy: Olę i Tomka Peisert (Biegologia.pl). Czy masz świadomość swojego ciała? Oczywiście, odpowiedziałam. Wiem, gdzie mam oczy, nogi i szyję. Znam swoją anatomię. Wiem gdzie tego ciała mam za dużo, gdzie za mało. Przecież nieustannie je doskonalę, kształtuję. Wówczas nie skupiłam się na sztuce odbierania  i rozumienia informacji pochodzących z mojego ciała. Nie łączyłam ciała ze zmysłami. Ruch, bieg pozwolił mi poznać siebie. To co odczuwam wewnątrz. Pozwolił lepiej poznać relacje, różnych części mojego ciała. Emocje zmieniają ruch i odwrotnie. Radość powoduje, że idąc „fruniesz” z głową podniesioną do góry. Smutek podświadomie,  osłabia kręgosłup. Schylasz głowę i nic nie zauważasz. Widzisz tylko to, co masz pod nogami. Stopy przyklejają się do podłoża. Ciężar złych emocji, cierpienia powoduje wolny, ociężały ruch. Powoli zaczęłam słyszeć siebie i sygnały jakie płyną z mojego ciała. Usłyszałam własny oddech i nauczyłam się nad nim pracować. Nie umiałam prawidłowo oddychać przeponą. Prawidłowy oddech jest podstawą dobrego zdrowia. Nieprzypadkowo w chwili zdenerwowania, głęboko oddychając, stopniowo wyciszasz się i tonujesz, nagły wybuch złych emocji. Świadomość ciała to samopoznanie.

Jesteś tym co jesz

jedzenie2

Zrozumiałam, że moje ciało i  mózg to doskonała całość. Dlatego, lepiej słysząc siebie, pytałam:

  • jak często jem?
  • ile dziennie piję wody?
  • jakich składników dostarczam swojemu organizmowi w posiłkach?

Zaczęłam dokładnie czytać etykiety na produktach i ze zdziwieniem przecierałam oczy. Wszechobecny cukier całkowicie mnie zaskoczył. Płatki Fitness, które  kupowałam odchudzając się, mają więcej cukru niż zwykłe.

Zrobiłam małą rewolucję w domowej kuchni

  • przestałam kupować słodzone napoje – ulubioną Colę Light,
  • wszelkie podgryzacze – typu: ciasteczka, paluszki, chipsy wyeliminowałam i zastąpiłam: daktylami, żurawiną, rodzynkami,
  • wyeliminowałam białe pieczywo,
  • sól zastąpiłam różnymi przyprawami,
  • nie kupuję ketchupu, produktów puszkowanych,
  • biały ryż i makaron zastąpiłam ciemnym,
  • częściej jem różne kasze,
  • ograniczyłam czerwone mięso, zastępując je białym,
  • ograniczyłam kupowanie słodyczy,

Teraz moja lektura  o zdrowym jedzeniu jest bardziej świadoma. Zaczęłam kupować naturalny jogurt. Z dodatkiem różnych świeżych owoców, pestek dyni, słonecznika, żurawiny, amarantusa, siemienia lnianego,  doskonale zastępuje owocowe jogurty i jest od dłuższego czasu moim śniadaniem. Drugi posiłek to sałatka warzywna. Kompozycja zależy od pory roku. Dostępne, świeże warzywa łączę tak, aby tworzyły kolorową kompozycję. Zaprzyjaźniłam się dobrą oliwą i octem jabłkowym. Sprzymierzeńcem jest moja córka, dla której aktywność fizyczna i zdrowe jedzenie jest  bardzo ważne.

jedzenie1Jedzenie nie tylko biegacza

Trudno biegać z  pełnym brzuchem, dlatego systematyczność jedzenia to składowa pakietu biegacza. Staram się jeść, co około 3 godziny. Dzięki temu częste bóle głowy, które pojawiały się po dłuższym niejedzeniu całkowicie minęły. Wody piłam zdecydowanie za mało. Zmieniam złe przyzwyczajenia. Zgodnie z panującą modą, do pracy chodzę z małą butelka wody, którą systematycznie uzupełniam. Wodę ustawiłam w różnych miejscach mieszkania, aby zawsze była w zasięgu ręki.  W aplikacji Wunderlist zapisałam  codzienne przypomnienie o piciu wody. Często do wody dodaję cytrynę i liście mięty.
Nie ograniczam jedzenia. Nie jem przypadkowych rzeczy. Jem powoli. Wyprzedzam uczucie głodu. Staram się zawsze wychodząc do pracy planować posiłki. Jem częściej, w mniejszych porcjach. Zmiany nie były trudne. Może początkowo czasochłonne?. Jestem pogodniejsza i radośniejsza. Nie odchudzam się i  akceptuję siebie taką, jaka jestem. Oczywiście, pozwalam sobie na małe „grzeszki”. Nie mam wyrzutów sumienia. Chwile słabości ma każdy:))
3
Bieganie wymaga siły. Trzeba myśleć o dobrym jedzeniu. Tydzień przed zawodami biegowymi jem duże ilości makaronu, z dodatkiem warzyw, sera. Zjadane węglowodany kumulują się i pomagają, w dobrej kondycji minąć linię mety. Wówczas chce się krzyczeć: siła i moc:))
Mała rewolucja żywieniowa  jest jedną z zalet mojego biegania.

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz