Szanuj mój czas

Zdyszani wbiegają do pracy. Nie jechał tramwaj. Zachorowało dziecko. Tysiące powtarzających się tłumaczeń. Albo odwrotnie. Wolno, blisko godzinę po czasie np. lekarz kieruje się w stronę gabinetu. W milczeniu, mija tłum czekających pacjentów. Przecież nic się nie stało. To tylko 5, 10, …45 minut.

Spóźnialscy

3

Tak już mają. Nigdy nie mogą zdążyć. Do pracy. Na umówione spotkanie i na randkę. Stopniowo otrzymują taryfę ulgą. Nie wiadomo dlaczego, otoczenie przyzwyczaja się do nich, a nie odwrotnie. Czasem notorycznemu spóźnianiu, towarzyszą żarty.

Dlaczego spóźnialscy:

  • nie szanują mnie i mojego czasu,
  • nie dotrzymują umówionych terminów,
  • burzą mój plan dnia,
  • są przyczyną mojej irytacji, nerwowego spoglądania na zegarek?

Nie potrafią wczuć się w sytuację drugiej osoby. Myślą wyłącznie o sobie. Czują się lepsi, od innych. Dlatego ich lekceważą.

Co robić, aby się nie spóźniać?

tyłeksportuj1(29)

  • mieć przy sobie zegarek i często go kontrolować,
  • realnie planować swój czas. Uwzględniać czas przejazdu lub dojścia na umówione miejsce,
  • przeznaczyć około pół godziny, na sytuacje nieprzewidywalne. Np. wypadek lub awarię środka transportu,
  • korzystać z komórkowych „przypominaczy”. Wystarczy kalendarz Google, z ustawionym przypomnieniem np. dzień przed i 2. godziny, przed wydarzeniem,
  • w razie nagłej awarii, możliwie szybko informować telefonicznie, o zmianie planów,
  • przeprosić i krótko wytłumaczyć przyczyny spóźnienia.

Punktualni

To ludzie, którzy są:

  • wiarygodni. Budzą szacunek,
  • niezawodni. Można na nich liczyć, w każdej sytuacji,
  • słowni. Przewidywalni w swoim działaniu. Stwarzają poczucie bezpieczeństwa,
  • dobrze zorganizowani. Potrafią skutecznie zaplanować swój czas.

Punktualność jest cenną manierą. Czyni Cię wiarygodnym. Dotyczy m.in. oddawania prac zaliczeniowych. Terminowego odpowiadanie na e-maile, telefony, SMS-y. Oddawania pożyczonych pieniędzy.

Niemiecka punktualność

Poznałam ją podczas studenckiej pracy w Turyngii. Wszystko było przewidywalne.

  • kilka minut przed wyznaczonym czasem dowożonego posiłku, pracownicy schodzili z wysokiego wzgórza. Było oczywiste, że samochód nadjedzie o umówionej godzinie,
  • przerwa trwała dokładnie 30. minut. Nikt nie próbował jej przedłużyć,
  • jeśli ktoś dodatkowo przerywał pracę lub spóźniał się, to proporcjonalna do czasu część dniówki, była odliczona od wynagrodzenia.

Dlatego wszyscy pracowali jak „szwajcarskie zegarki”.

Pociągiem do Warszawy

5

13 października 2017 roku „Podlasiak” wyjechała z Poznania z 35. minutowym opóźnieniem.

  • Nikt z obsługi dworca, ani pociągu nie wyjaśnił pasażerom przyczyn opóźnienia
  • Sprawne wagonowe urządzenia nagłośniające, milczały
  • Drużyna konduktorska „zapadła się pod ziemię”. Na tyle skutecznie, że do końca podróży nikt nie sprawdzał biletów
  • Kiedy opóźnienie wzrastało powyżej 60 minut, pociąg gwałtownie przyspieszał
  • Do Warszawy przyjechałam z opóźnieniem około 50 minut.

Okazało się, że PKP Intercity nie ponosi żadnej odpowiedzialności, za spóźnienie do 60 minut. Do czasu trwania każdej podróży koleje mogą, bezkarnie doliczyć mniej niż jedną godzinę. Nie ma winnych.

Unikam ludzi, którzy ciągle się spóźniają. Bagatelizują problem. Nie szanują mojego czasu.

Pomimo sentymentu do pociągów, szukam zastępczego transportu. Samolotu, czasem tańszego niż pociąg lub autobusu.

A gdyby winni płacili za spóźnienie? Pieniędzmi, utratą stanowiska i szacunku społecznego? Byłoby inaczej?