Uśmiech – Madryt

Idę ulicą. Uśmiecham się do siebie. Przyciągam spojrzenia innych. Może śmieję się z żartu opowiadanego mi przez telefon? Bądź wydarzyło się coś nadzwyczajnego? Narodziny syna? Ślub? Wygrana na loterii?
Madryt. Tutaj jest inaczej. Otacza mnie wszechobecny, prawdziwy uśmiech.

Smutasy

Polacy masowo chorują na narzekanie. Wirus jest zaraźliwy. Łatwo zauważyć symptomy choroby.

  • Niezadowolenie z deszczu gdy pada, ze słońca gdy świeci zbyt intensywnie.
  • Szczegółowe analizowanie wszelkich niedociągnięć. Krytykowanie.
  • Szybkie zapominanie o tym co się udało.
  • Użalanie się nad sobą. Zdrowiem. Nieudanym związkiem.
  • Zrzędzenie nad przeszłością. Bez wniosków i decyzji na zmiany.

Chorujących łatwo zauważyć. W sytuacjach oficjalnych raczą innych uśmiechem „stomatologicznym”. Nawet gdy nie zadbali o swoje uzębienie. Zazwyczaj mają zaciśnięte usta. Lodowate spojrzenie. Rzadko się uśmiechają. Smutasy.
W Hiszpanii jest inaczej.

Uśmiech w pakiecie. Madryt

Madryt

Park Retiro. Madryt

Podczas kilkudniowego pobytu w Madrycie

zwiedzałam muzea, pałace i ogrody. Zrealizowałam swoje marzenie. Oglądnęłam obrazy najwybitniejszych malarzy.
W pakiecie otrzymałam wszechobecny uśmiech

  • od kierowcy autobusu, który wiózł mnie z lotniska. Odbierając pieniądze za bilet, życzył miłego pobytu. Pytał czy coś nie pomóc,
  • od przepięknej dziewczyny Marii, Hiszpanki pracującej w Portugalii. Usiadłam obok niej w barze. Jadła tradycyjną potrawę paellę (specjalny ryż z dodatkiem mięsa i warzyw). Zachęciła  mnie do próbowania. Rozmawiałyśmy o podróżowaniu i swoich rodzinnych krajach. Maria wycałowała mnie na pożegnanie. Zapłaciła swój i mój rachunek. Życząc mi szczęścia wybiegła z baru.
  • od obsługi Muzeum Prada. Radosny pan prosił, abym nie narażała się na kradzież i podręczny plecak założyła odwrotnie, na piersi. „Nie chcę, abyś źle myślała o moim kraju”.
  • od właściciela baru, w którym chciałam coś zjeść. Przygotowywał zamówioną przez mnie sangrię Obserwowałam mieszane alkohole, soki i dodawane owoce. Zanim zdążyłam się zdecydować dostałam talerzyk z różnościami. Okazało się, że to od szefa dla mnie.

Zaraźliwy uśmiech

Ogród Królewski. Madryt

Ogród Królewski. Madryt

Tapasy. Mercado San Miguela

Tapasy. Mercado San Miguela

Park Retiro. Madryt

Park Retiro. Madryt

W kasach muzeów, ogrodów, parków witały mnie prawdziwie radosne twarze.

W sklepie chciałam kupić przyprawę do paello. Nie mogłam znaleźć. Pomoc była natychmiastowa. Z uśmiechem na twarzy.

Hiszpanie są otwarci i bezpośredni. Łatwo nawiązują kontakt. Mają optymistyczne nastawienie do życia. Głośno i bardzo emocjonalnie przeżywali, toczące się mecze Mundialu w Rosji.
Hiszpanie ukradli moje serce. Przez cztery dni uśmiechałam się do ludzi, pięknych obrazów, majestatycznej architektury, bajecznej przyrody i do siebie. Ze szczęścia.
Często się uśmiechacie? Nawet bez okazji? Tak po prostu, z wdzięczności za zdrowie, za to że jesteście?