dziunia

Zawsze będziesz ze mną

Skoro się urodziliśmy to musimy umrzeć. Jednak nie lubimy mówić o śmierci. Szczególnie w młodości, jeśli nas nie dotyczy udajemy, że jej nie ma. Dzieci doświadczone nagłym, nieplanowanym, umieraniem bliskich osób są szczególnie narażone na wycofanie i depresję. Jeśli jest to osoba najbliższa, to jej nagła śmierć zmienia bieg całego, późniejszego życia. Brak ojca, matki, która chwilę wcześniej była, kochała, przytulała burzy wszystko. Dobrze jeśli jest ktoś z rodziny, kto to rozumie i chce pomóc.

Bardzo trudne jest współuczestniczenie dzieci w powolnym umieraniu członków rodziny. Opieka nad chorym członkiem rodziny, smutek zdrowego rodzica, choć ukrywany, mocno boli. Dojrzewaniu towarzyszy: zatroskanie, niepokój i strach. Zawsze jest nadzieja, że może się uda i nie nastąpi nawrót śmiertelnej choroby. Wykonany przeszczep szpiku, zaakceptuje wymęczone ciało. Niepewność zastępuje, tak potrzebne wszystkim, a szczególnie dzieciom, poczucie bezpieczeństwa.

Odszedł

rodzina-dziunia

 Trudno zgodzić się z tym, że umiera KTOŚ, kto był częścią  nas. Nie ma znaczenia, ile miał lat. Był zawsze. Już nie można zadzwonić, spotkać się, poprosić o radę, porozmawiać, przytulić..? Przemijanie jest oczywiste i zrozumiałe. W jaki sposób świat pomieściłby ludzi, gdyby nie umierali….? Ważne osoby w moim życiu powinny być zawsze. Nie umiem pogodzić się z ich odchodzeniem. Zazwyczaj bez pożegnania, nieoczekiwanie. Pustki i bólu nie sposób opisać. Najtrudniejszy jest ten pierwszy, fizyczny. Nazywam go bólem duszy. Wnętrze niemiłosiernie boli, wykrzywia twarz. Nie można pracować, spać, jeść. Z czasem łagodnieje. Powoli przeradza się w ból psychiczny, brak pogodzenia.

Wiara pomaga

Religia pomaga przeżyć pożegnanie. Ziemskie życie istnieje po to, aby dobrze przygotować się na spotkanie z Bogiem. Dlatego umieranie dla ludzi wierzących powinno być radością. Raz byłam na pogrzebie znajomej, bardzo religijnej  osoby. Czułam smutek najbliższych, a równocześnie nastrój uniesienia przed przejściem z ziemi do nieba. „Z ciemności i nocy wiecznej do przedziwnego wiecznego Światła, ze smutku doczesności do radości oglądania Pana”.

Pani Dziunia

Mentor

Moją rodzinę losy, rozrzuciły po całej Polsce. Dlatego tu, na miejscu, w Poznaniu zastępowali ją, przyjaciele rodzinnego domu. Od kiedy pamiętam, w moim życiu zawsze była pani Dziunia. W dzieciństwie spotykaliśmy się z okazji urodzin, imienin członków rodzin. Na dzień imienin, syna Błażeja czekałam z niecierpliwością. Zabawa, rozmowa w malutkim, ale bardzo przytulnym pokoju solenizanta, pozwalała mi poczuć rodzinną atmosferę. Kiedyś nauczyciel zajęć technicznych zadał pracę domową. Miałam zbudować radio. Mąż pani Dziuni, pan Bogdan uratował mnie z opresji. Patrzyłam na niego w tracie pracy. Spokojnie, rzeczowo, łącząc kawałek z kawałkiem tłumaczył mi niuanse budowanego radia. Pani Dziunia serwowała przysmaki. Lubiłam zaglądać do kuchni. Przyciągał mnie zapach ciasta i zawsze obecna bita śmietana. Jako dzieci spotykaliśmy się w kinie, na spacerach i na pływalni, przy ulicy Wronieckiej w Poznaniu. Spędziliśmy piękne wakacje nad polskim morzem.

Potem trochę się zmieniło. Studiowaliśmy i założyliśmy rodziny. Zawsze mogłam liczyć na wszelką pomoc pani Dziuni i jej rodziny. Na życiowych zakrętach  korzystałam z pomocy moich przyjaciół. Zmarł pan Bogdan. Byłyśmy do końca, w kontakcie. Najczęściej telefonicznym. Pani Dziunia często zachęcała mnie do poznawania świata:„Korzystaj póki można. Otworzyły się granice, a świat jest tak ciekawy” mówiła, przed każdym, moim wyjazdem zagranicznym. Po powrocie, z zainteresowaniem słuchała moich opowieści. Doskonale się rozumiałyśmy. Umiała słuchać. Rozmawiałyśmy o zmieniającym się świecie. O tym jak internet ułatwia życie. Mądre, wyważone rady pani Dziuni były dla mnie bardzo ważne. Wyczuwała na jakie tematy nie chcę rozmawiać. Na pytanie: „Jak się pani czuje” odpowiadała z uśmiechem: „tak jak może czuć się osoba w moim wieku” i szybko zmieniała temat. Była moim życiowym mentorem.

Spotykamy w życiu osoby, o których nigdy się nie zapomina. Nawet wtedy gdy zmieniają miejsce zamieszkania i kontakt, z różnych powodów jest utrudniony, albo niemożliwy. Wspólny czas, uczucia, emocje wiążą na trwałe. Dlatego zawsze, kochana pani Dziuniu, będziesz ze mną.

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Dziękuję,
podpis

Newsletter